poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 9

            Kim obudziła się około godziny 10. Harrego obok niej nie było. Nie chciała długo leżeć w łóżku, bo w szpitalu zmarnowała na to zdecydowanie za dużo czasu. Usiadła i przeciągnęła się. Kiedy chciała wstać zorientowała się, że jej kule są na dole, więc musi poradzić sobie bez nich. Wstała i pokierowała się w stronę drzwi. Zdziwiła się, że poszło jej to tak sprawnie. Otworzyła drzwi, przeszła korytarz, ale przed nią było kolejne wyznanie, a mianowicie schody. Złapała się poręczy i powoli, krok po kroku schodziła na dół. Uf, udało się. Słyszała już śmiech Nialla i rady Liama.
- Louie, uważaj, nie przypal.
- Nie przypalę, nie musisz tak nade mną stać. Idź sobie. – wyganiał go Lou
Kim weszła do kuchni i zastała cały stół jeszcze nie rozpakowanych zakupów, Zayna robiącego herbatę, Liama pilnującego Louisa i rozbawionego sytuacją Nialla. Harrego nie było.
- Cześć. – powiedziała z uśmiechem na twarzy
- O cześć! – krzyknął Lou pilnujący patelni
- Hej. – powiedział Liam – Uważaj, pali się! – krzyknął na Louisa
Podeszła przywitać się z Niallem i Zaynem, a następnie podeszła do Lou.
- Gdzie się podział twój mężczyzna? – zapytała przyglądając się spalonej jajecznicy
- Bierze prysznic, jak chcesz możesz mnie dziś zastąpić i dotrzymać mu towarzystwa, ja muszę posprzątać tą spaleniznę. – spojrzał na nią prowokująco
- Zboczeniec. – zaśmiała się
- Niall, rozpakuj w końcu te zakupy! – zdenerwował się Liam
Kim podeszła do niego i poklepała go po ramieniu.
- Spokojnie, ja to zrobię. Nie denerwuj się. – powiedziała ciepło
- Dobrze Tato, nie krzycz. – zaśmiał się Niall
Po dziesięciu minutach po zakupach nie było śladu. Wszystko znalazło swoje miejsce w szafkach i lodówce Kim widząc całą półkę piwa spojrzała na Zayna.
- Kto robił zakupy? – zapytała
- Harry z Louisem, to widać na pierwszy rzut oka. – zaśmiał się
Uwielbiała ich. Im dłużej z nimi przebywała tym bardziej chciała zostać w Anglii. Postanowiła pomóc Lou usmażyć jajecznicę, żeby wszyscy mogli w końcu zjeść śniadanie.
- Sukces! – krzyknął Louis przybijając piątkę Kim – Liam, ona nauczyła mnie robić jajecznicę w 3 minuty, a tobie się to do tej pory nie udało! – zaśmiał się
Kim poczuła kogoś ręce na swoim pasie. Nie musiała się odwracać żeby wiedzieć czyje to ręce.
- Wyspałaś się? – zapytał Harry
- Tak, nawet bardzo. – odwróciła się do niego przodem, a on pocałował ją w czoło – Ej. Widziałam wasze zapasy w lodówce. Szykuje się melanż? – zaczęła się śmiać
- Gdzie tam, pomyśl, że muszę to podzielić na nas pięciu?
- Oj niech ci będzie. Mam prośbę. – powiedziała
- Słucham.
- Odwieziecie mnie po śniadaniu? Wróciłabym na nogach, ale zapowiada się na deszcz. Musze wrócić, bo matka mnie zabije.
- Odwiozę cię. – powiedział i pocałował ją delikatnie
- Koniec! – krzyknął Lou – Wspólna noc i jeszcze wam mało?!
- Dobra, dobra, jemy. – zmienił temat Harry
Wszyscy chwalili jajecznicę Lou z wyjątkiem Liama. Chyba wstał dziś lewą nogą, bo od razu po śniadaniu bez słowa poszedł do swojego pokoju. Zayna martwiło jego zachowanie, szczególnie, że nigdy się tak nie zachowywał. Wiedział, że jego przyjaciel potrzebuje teraz chwili samotności. Później do niego pójdzie. Kim wzięła się do mycia naczyń po śniadaniu. Po chwili jednak dołączył do niej Niall, który został oskarżony o nic nie robienie.
- Powiesz Zaynowi, że ci pomagałem, no nie? – zapytał blondyn
- Tak, pochwalę cię. – zaśmiała się
Kiedy skończyli Zayn zwołał zebranie w salonie. Był poważny, więc chyba chodziło o coś ważnego. Lou z Harrym wygłupiali się na kanapie, więc zanim chłopak przeszedł do rzeczy minęło trochę czasu. Kiedy nastała cisza zaczął mówić.
- Nie wiem czy zauważyliście, ale Liam jest przybity. Domyślam się dlaczego.
- Zepsuła mu się konsola? Porysowała płyta? – wycedził Lou i razem z Hazzą wybuchli śmiechem
- Cicho! Dajcie mu powiedzieć. – uspokajała ich Kim
- Wczoraj wieczorem rozmawiał z Danielle i chyba po prostu tęskni. Każdemu z nas się to zdarza, więc pomóżmy mu. – mówił wyraźnie przejęty
- Okej! Zaraz do niej zadzwonię i wsiądzie w pierwszy samolot. – mówił Lou wyciągając telefon
- Ale.. – chciał zaprotestować Zayn
- Spokojnie, wiem co robię. – wcale go nie uspokoił – Danielle? Cześć tu Louis, przyjaciel Liama, mam do ciebie sprawę. Nasz Tatuś chodzi strasznie przybity, chyba dopadła go tęsknota za swoją piękną dziewczyną… Nom… Tak.. On zawsze tak mówi… Okej? … Nie ma sprawy… Mhm… Paa!
Wszyscy patrzyli na Lou pytająco.
- Spokojnie, Danielle mówi, że Liam powiedział, że wszystko jest okej i że ma się nie martwić, więc nie wiedziała, że jest smutny, ale od razu wsiada do samolotu. Jeszcze dziś tu będzie. – powiedział w rogalem na twarzy
- Dobra robota kocie. – powiedział Harry miziając go po szyi
- Skoro to mamy z głowy, to jakie plany na resztę dnia? – zapytał Niall
- Wybaczcie, ale ja muszę wracać do domu. Moja matka nie wiedziała, że zostanę tu na noc więc teraz pewnie wychodzi z siebie.
- Wpadnij do nas jeszcze na trójkącik. – powiedział Louis siadając Harremu na kolana
- Jesteś nienormalny. – zaśmiała się – Harry? Jedziemy?
- Wybacz księżniczko, ale zajmę się tobą później. – powiedział do Lou i wstał
- To pa chłopcy! – pożegnała się
- Pa! – usłyszała od nich
Wyszli z domu i wsiedli do samochodu. Kim podała mu adres i odjechali.
- To dziwne wrażenie widzieć cię z kierownicą. Wyglądasz wtedy tak poważnie – zaśmiała się, on spojrzał na nią z tym swoim cudownym uśmiechem, włączył odtwarzacz CD, w którym znajdowała się ich płyta. Włączył piosenkę „I want” i podkręcił głośniki. Zaczął śpiewać, a ona dołączyła do niego na refrenie. Czuła się świetnie. Po skończeniu tej piosenki nadszedł czas na „More than this”.
- Uwielbiam tą piosenkę. – powiedziała
- Ja też. – zaczął się śmiać – Którą jeszcze lubisz?
- „Taken” – odpowiedziała
- Masz dobry gust. – zaśmiał się
- Mogę cię o coś zapytać? Śpiewasz teraz ze mną kwestię chłopaków, więc znacie swoje teksty? – zaciekawiła się
- To jest tak. Jak któryś z nas jest przeziębiony lub zapomni tekstu ze stresu to pamiętamy tekst i zawsze pomożemy. Tak się umówiliśmy na początku i tego się trzymamy.
- Jesteście wspaniali. – powiedziała i położyła mu rękę na kolanie
- Nie rozpraszaj mnie, bo to się może źle skończyć. – spojrzał na nią kusząco
- Przepraszam Panie Styles. Zachowałam się nieodpowiedzialnie. – wybuchła śmiechem
- Wariatka. – powiedział i zatrzymał się pod jej domem
- Ehh… Matka mnie zabije. – powiedziała
- Spokojnie, jakby co to dzwoń. – złapał ją za rękę
- Okej, idę. – wzięła głęboki oddech i chciała otworzyć drzwi, ale Harry trzymał jej rękę
- Nie pożegnasz się ze mną? – zapytał uroczo, więc Kim zbliżyła się do niego i pocałowała go w policzek
- Pa. – uśmiechnęła się i wysiadła
- O nie! – krzyknął i wysiadł za nią z auta, dogonił ją, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował – Teraz możesz sobie iść.
-Dziękuję za pozwolenie. – zaśmiała się – Pa.
- Pa. – udał się w stronę auta i odjechał

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki sobie, ale jest. Mam do Was pytanie. Czy nie uważacie, że dodaję rozdziały za często?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz