Rozdział 12
Kiedy Kim się obudziła ujrzała coś nadzwyczaj dziwnego. Spała na skraju łóżka, a pozostałą część zajmował Harry z Lou. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że chłopcy spali przytuleni. Louie trzymał głowę na klatce piersiowej Hazzy, a ten obejmował go ramieniem. Wyglądali rozkosznie. Kim na początku była w lekkim szoku widząc swojego mężczyznę śpiącego z innym facetem. Po chwili jednak zrozumiała, że to musi być dla nich normalne, skoro wcześniej też spali razem. Wzięła telefon i zrobiła im zdjęcie. Nie mogła sobie odmówić takiej przyjemności. Ustawiła nowy obraz na tapetę i poszła na dół. Widząc, w jakim stanie znajdował się salon postanowiła pójść do kuchni. Spotkała tam Danielle. Stała oparta w blat ze szklanką mleka w ręce. Miała na sobie szare spodnie od piżamy i koszulkę Liama.
- Cześć. – powiedziała promiennie dziewczyna
- Hej. – odpowiedziała jej ciepło Kim
- Nie miałyśmy okazji się wcześniej poznać. Jestem Danielle, dziewczyna Liama, ale to już chyba wiesz. – zaśmiała się
- No nie było okazji. Jestem Kimberly, dziewczyna Harrego. – dziewczyny podały sobie ręce
- Liam czasem mi o tobie opowiadał. Mówił mi o twojej chorobie i o tym co zrobił Hazza, ogólnie streścił mi historię waszego poznania. Z tego co mówił to jesteś całkiem normalna, nie piszczałaś jak ich zobaczyłaś, nie prosiłaś o autograf ani nic z tych rzeczy. – zaśmiała się
- Czasem się zastanawiam, czy gdybym była w stanie wtedy krzyczeć to czy krzyczałabym, ale później dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie. – uśmiechnęła się
- Jak rozmawiałam z nimi przez Skype Harry mówił, że „masz charakterek”, bo dziewczyny stawiają go na piedestale, a ty się z nim kłócisz. – upiła łyk mleka
- Nie wiem czemu wtedy tak na niego naskoczyłam. Nie chciałam żeby ratował mi życie, ale to zrobił. Nie wiem co chciałam osiągnąć tą kłótnią, ale chyba mi się nie udało. – podeszła do lodówki i wyciągnęła sok pomarańczowy
- Cieszę się, że chłopcy mają taką przyjaciółkę. Powiedz mi tylko, jak znosisz plotkę o „Larry Stylinson” ? – zaczęła się śmiać
- Hahaha! Nie przeszkadza mi to. Ja wiem, że oni się kochają i nie potrafią bez siebie żyć, ale to zdrowe. Po prostu nie czuję się zagrożona ze strony Louisa. To fajny facet i wiem, że na pewno nie ma złych zamiarów. Opiekuje się moim Harrym najlepiej jak umie i za to go uwielbiam. – zaśmiała się
- Wiesz… Od kiedy rozstał się z Eleonor potrzebuje ciepła, a twój facet chyba ma go nadmiar. – obie się śmiały, kiedy do kuchni wszedł Liam
- Czeeeeee… - zaczął ziewać - …ść dziewczyny.
- Cześć kochanie. – Danielle pocałowała go delikatnie
- Hej Liam. - odpowiedziała Kim
- Kogo obgadujecie? – zapytał
- Louisa i Harrego. – powiedziała Danielle
- Nie ładnie mówić źle o chłopakach za ich plecami. Wszystko im powiem. – zagroził z uśmiechem na ustach
- Ale my nie mówimy o nich źle. Opisujemy ich w samych superlatywach! – obroniła się Kim
- Tak, tak. Ja już znam te wasze superlatywy. Kobiety! Zróbcie lepiej jakieś porządne śniadanie! – nakazał
- Nie masz rączek? – zapytała Danielle
- Ładnie proszę? – zrobił słodkie oczka
- Co myślisz Kim? Chyba nie damy się tak wykorzystywać, co? – puściła jej oko
- Wydaje mi się, że pora, aby chłopcy zrobili nam śniadanie. – potwierdziła
- Nie ma mowy! Idę do łóżka. – mówił zrezygnowany
- O nie kochanie! – zaprotestowała Danielle – My zrobimy śniadanie, ale idź budzić chłopców i wy sprzątacie salon.
- Jesteście okropne. – podsumował
- Idź, idź. Chłopcy na pewno będą szczęśliwi. – zaśmiała się Kim
Liam poszedł na górę, a dziewczyny przybiły sobie piątkę i wzięły się za robienie omletów. Po pięciu minutach chłopcy zeszli na dół. Weszli do kuchni i piękny zapach śniadania od razu ich obudził. Na stole stał już talerz omletów, dżem i syrop klonowy. Kim postawiła też dzbanek z herbatą.
- O Boże. Kocham was za to. – powiedział Niall
- Jedzcie dopóki są ciepłe. Potem czeka was sprzątanie salonu. – oznajmiła optymistycznie Kimberly
- Za takie śniadanie to mogę cały dom posprzątać. – oznajmił Zayn
- Ja też. – potwierdził Harry
- Nie podlizujcie się, i tak wam nie pomożemy. Smacznego. – powiedziała Danielle
Śniadanie minęło w miłej atmosferze. Wszyscy snuli domysły odnoście wydarzeń w sypialni Liama. Kim pokazała Harremu zdjęcie jakie zrobiła dzisiejszego ranka. Jego reakcja była oczywista – zaczął się śmiać i od razu pokazał zdjęcie reszcie. Wszyscy podsumowali to stwierdzeniem „Larry Stylinson is real”. Z talerza zniknęły wszystkie omlety, a chłopcy byli w siódmym Niebie. Dziewczyny pozmywały po śniadaniu po czym udały się do salonu obserwować pracę parobków. Lou odkurzał, Liam wynosił do kuchni rzeczy, które nie zostały do końca spożytkowane, bo dziewczyny nie pozwoliły ich wyrzucić, Niall wynosił śmieci, które nie nadają się do recyklingu, a Zayn te, które się nadawały. Chłopcy kazali jechać Harremu do sklepu, bo skończył im się alkohol i popcorn. Dziś w planach mieli obejrzeć kolejną bajkę albo po prostu pójść do kina. Po godzinie nie było śladów imprezy. Dziewczyny były z nich dumne. Po wyczerpującej pracy chłopcy poszli się rozluźnić przy PlayStation, a dziewczyny przyglądały się ich zmaganiom. Harry długo nie wracał, więc Kim postanowiła do niego zadzwonić.
- Harry, gdzie jesteś? – zapytała zmartwiona
- Już wracam. Spotkałam Caroline, bo pracuje obecnie w Liverpoolu i zaprosiłem ją do nas na chwile. – powiedział ucieszony
- Ah… Ok. Czekamy, pa. – powiedziała obojętnie
- Coś się stało? – zapytała Danielle
- Nie nic. Wszystko ok. – powiedziała i wyszła z pokoju
Kim była przerażona. Nawet śmierci nie bała się tak bardzo, jak tego, ze Caroline zabierze jej Harrego. W dodatku teraz będzie musiała się uśmiechać i udawać, że bardzo się cieszy, że ją poznała. Nie musiała tego robić, ale wiedziała, że każdy niepotrzebny komentarz z jej strony może się skończyć złością Hazzy, a tego nie chciała. Za chwilę usłyszała odgłos otwierających się drzwi. Wiedziała, że za chwilę stanie twarzą w twarz z jej największym koszmarem. Wzięła głęboki oddech i wróciła do reszty. Po chwili do pokoju wszedł Harry ze swoją cudowną przyjaciółką. Chłopcy byli trochę zdziwieni i od razu spojrzeli na Kimberly. Udawała obojętną, ale zdawali sobie sprawę z tego, że nie podoba jej się ta wizyta.
- To dlatego tak zareagowałaś… - szepnęła Danielle klepiąc Kim po ramieniu – Nie przejmuj się nią. – próbowała ją podnieść na duchu
- Nie zamierzam. – powiedziała oschle
- Cześć. – odezwała się Caroline
Chłopcy przywitali ją z udawanym entuzjazmem, a Danielle nic nie odpowiedziała. W trakcie zamieszania wokół Panny Flack, Kimberly i Dan zeszły na dół porozmawiać. Nikt nawet nie zauważył ich wyjścia.
- Nie zwracaj na nią uwagi. W końcu sobie pojedzie. – starała się ją pocieszyć
- W końcu ja sobie pojadę, do Hiszpanii, a ona tu zostanie i dalej będzie go kusić. Boję się Danielle. Cholernie się boję. Ta kobieta mnie przeraża. – mówiła podenerwowana
- Znając Liama to za chwilę weźmie go na bok i mu wygarnie wszystko, a wtedy przyjdzie tu błagać o wybaczenie.
- Oni nawet nie zauważyli, że wyszłyśmy. – nalała sobie soku do szklanki
Stały tak chwilę milczeniu, kiedy po chwili do kuchni weszła Caroline. Uśmiechnięta i zadowolona.
- O, tu się schowałyście. Cześć Danielle. My się nie znamy. – podeszła do Kimberly i zmierzyła ją wzrokiem – Jestem Caroline, przyjaciółka Harrego, na pewno o mnie słyszałaś
- Jestem Kimberly, dziewczyna Harrego i mam nadzieję, że o mnie słyszałaś. – wymusiła uśmiech
- Tak, masz racje, słyszałam o tobie. Podobno wyjeżdżasz. – mówiła z jadem w głosie
- Ale nie na długo.
Danielle obserwowała ich rozmowę. Wiedziała, że Caroline jest podstępna i zrobi wszystko, żeby jej słowa dotknęły Kim, ale dziewczyna jej zaimponowała. Była opanowana i dawała do zrozumienia, że nie lubi jak ktoś wpieprza się w jej życie.
- Słyszałam o twojej strasznej chorobie. Nie dziwię się, że jesteś z Harrym. Ja też zrobiłabym wszystko dla kogoś, kto uratował mi życie. – powiedziała Caroline
- Nie jestem z nim dlatego, ze kupił mi szczepionkę. Nie chciałam jej, ale co ty możesz wiedzieć? Wybacz, ale nie mam zamiaru ciągnąć dalej tej rozmowy.
Kim szła w stronę wyjścia z kuchni, ale wpadła na Hazzę.
- Widzę, że już się poznałyście. – powiedział uśmiechnięty Harry
- Niestety. – podsumowała Kim i wyszła z kuchni, zaraz za nią poszła Danielle
Dziewczyny poszły do sypialni Harrego. Kimberly musiała dać upust emocjom i zaczęła płakać. Nie mogła pojąć dlaczego Caroline to robi. Miała ochotę coś rozwalić.
- Do tej pory nie miałam jej nic do zarzucenia, ale w tym momencie udowodniła, że jest szmatą. – powiedziała Danielle i objęła Kim
- Mam w dupie to co ona robi. Zobacz jak zachowuje się Harry. – schowała twarz w dłonie
- Będzie dobrze, zobaczysz.
W tym momencie do pokoju wszedł Hazza. Poprosił Danielle o zostawienie ich samych. Usiadł obok Kim i patrzył w podłogę.
- Dostałem przed chwilą po pysku od Lou za to, że przywiozłem tu Caroline. W pierwszej chwili wydawało mi się to dobrym pomysłem, ale teraz widzę, że nie. Przepraszam. Nie chciałem cię zranić. Jeżeli chcesz mogę jej powiedzieć, żeby sobie poszła. – mówił nadal patrząc w przestrzeń
- Powiedziała, że jestem z tobą dlatego, że kupiłeś mi szczepionkę. Proszę powiedz mi, że ty tak nie uważasz. – prosiła go przez płacz
- Zwariowałaś? Oczywiście, że tak nie myślę. Skąd jej to przyszło do głowy? – zastanawiał się
- Nie wiem, nie obchodzi mnie to. Ona mnie przeraża. Jest przebiegła i boję się, że w tym ma nade mną przewagę. Wie, że wyjeżdżam. Jestem pewna, że chce mi cię odebrać. Harry ja cię kocham i naprawdę nie chcę cię stracić. – wtuliła się w niego
- Przepraszam. Zaraz pójdę tam i powiem jej, żeby już sobie poszła. Bardzo cię kocham, ona tego nie zmieni. – pocałował ją czule
Siedzieli tak jakieś 10 minut i poszli na dół. Zayn oznajmił mu, że Caroline sobie poszła, bo Liam dał jej kulturalnie do zrozumienia, że namieszała przychodząc tu dziś. Kim odetchnęła z ulgą i do obiadu siedziała w salonie z Danielle jedząc lody i oglądając łzawe filmy. Tego dnia to Harry gotował obiad. Chciał chociaż w ten sposób zadośćuczynić swoje bezmyślne zachowanie. Tego dnia Kimberly poczuła duże zagrożenie ze strony Caroline, ale postanowiła walczyć o swojego mężczyznę, bo Harry był jej mężczyzną, a przynajmniej miała taka nadzieję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
może być. ale czekam na wasze opinie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz