poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 33

            Tego wieczoru w domu panowała spokojna atmosfera. Danielle była z Liamem, a reszta ulokowała swoje zadki w salonie. Anne i Frank tego wieczoru poszli na jakąś imprezę do znajomych zostawiając młodych samych. Nie mogli sobie znaleźć żadnego konkretnego zajęcia. W telewizji nie było nic ciekawego, a im samym nie chciało się wychodzić z domu. Po ostatnim ognisku woleli sobie odpuścić. Posiedzieli w miłej atmosferze przy kominku chwilę, lecz to nie w ich stylu.
- Nie wiem jak wy, ale ja napiłbym się piwa. – powiedział Zayn
- O taaaak. Takiego zimniutkiego.- rozmarzył się Lou
- Nie róbcie smaka tylko niech ktoś pojedzie do sklepu. – spojrzał na Larrego Niall
- Kochanie! Chodźmy, mamy odpowiedzialne zadanie. – powiedział Louie chwytając Hazzę za rękę i ciągnąc w stronę wyjścia
- Zaraz wrócimy. – pomachał ręką Hazza i wyszli.
Rocio z Kim zrobiły coś na szybko do jedzenia i przygotowały salon. Podczas wspólnego siedzenia w kuchni Roc postanowiła pochwalić się kuzynce propozycja Lou.
- Kim.. Muszę ci coś powiedzieć. – przygryzła dolną wargę
- Słucham cię, mów. – mówiła obierając ziemniaki na frytki
- Louis zaproponował mi, żebym się wprowadziła do jego domu z Doncaster. W dodatku chce dać Vicki swoje nazwisko.
- Co?! Naprawdę?! To cudownie! Nawet nie wiesz jak się cieszę! – zaczęła skakać z radości
- Spokojnie. Ja też się cieszę, ale myślisz, że to dobry pomysł? – zawahała się
- Pewnie, że tak. To znaczy, że traktuje wasz związek poważnie. Wiesz, mi Harry nie składał takich propozycji, ale wmawiał mi, że będziemy mieli dziecko. Zresztą, nieważne. – zaśmiała się
- Dobra, nie wnikam. Jutro przyleci moja mama. Spotka się z mamą Lou. Trochę się denerwuję.
- No tak, w końcu ty też pierwszy raz spotkasz się z przyszłą teściową. – poklepała ją po ramieniu
- Dobra, nie myślmy o tym. Obieraj te ziemniaki szybciej. Chłopcy zaraz wrócą. – poganiała
- Jakbyś mi pomogła poszłoby szybciej. Rozumiem, że jesteś podekscytowana, ale rusz dupcię i zabieraj się do roboty. – wystawiła jej język
- Za dużo czasu spędzasz z Harrym, zdecydowanie za dużo. – pokiwała głową z politowaniem
- Czyżby? – zapytał Hazza, który nie wiadomo kiedy wrócił do domu. Chłopak postawił reklamówki na stole i podszedł do swojej dziewczyny od tyłu i objął ja w pasie.
- Zdecydowanie za dużo. – zostawała przy swoim Roc
- Ja uważam, że zdecydowanie za mało. – uśmiechnął się słodko
- Jakie to przykre, że nie możecie być razem 25 godzin na dobę. – zaśmiała się
Po chwili dołączył Lou z jeszcze większą ilością toreb. Jeżeli mieli zamiar to wszystko zjeść dziś to szykowała się ładna impreza.
- Ja wiedziałam. Was tylko wpuścić do supermarketu to wrócicie z połową sklepu. – podsumowała Rocio
- Akurat trafiliśmy na promocje, wiesz jak trudno się temu oprzeć? – zaśmiał się Lou po czym zaczął wkładać piwa do lodówki. Było ich sporo.
- No ładnie. Harry, pijaku, dzisiaj jesteś abstynentem. – wyszczerzyła się Kim
- Czyżby? – powiedział i uszczypnął ją w pośladek
- Boże, dlaczego on jest taki niewyżyty? – skierowała wzrok ku górze
- Bo dawno ze mną nie spał. – powiedział Louie posyłając Harremu zalotne spojrzenie
- No tak. Zapomniałam. – zaśmiała się cicho
- Louis, kochanie. Wychodzimy, one tego nie zrozumieją. – powiedział uważony Hazza
Chłopcy opuścili kuchnię, a po dziesięciu minutach frytki były gotowe. Weszły do salonu. Ujrzały podłogę wyścieloną kołdrami i poduszkami. Szykowało się pidżama party. Kiedy Zayn z Harrym przestawiali kanapę Lou razem z Niallem poszli pomóc w rozpakowywaniu chipsów. Mała Vicki grzecznie siedziała w kojcu nie zwracając na siebie uwagi. Miski powędrowały na stoły, szklanki i napoję przyniesione, więc można było zaczynać. Postanowili najpierw obejrzeć jakąś komedię, a następnie zaserwować panią krótką lekcję gry na PlayStation. Seans był udany. Szczególnie kiedy Lou i Harry odgrywali swój przebieg wydarzeń. Zayn nie wstydził się czule obejmować Nialla. Wiedział, że ich przyjaciele muszą do tego przywyknąć. Oczywiście Kim ponownie wściekła się na Larrego za idealne wręcz rozpraszanie podczas filmu. Jednakże namiętny pocałunek jej chłopaka załagodził sytuację.
- Dobra, skoro wy chciałyście oglądać film to teraz gramy! – krzyknął Lou
Dziewczyny spojrzała na siebie z grymasem. Jednak chłopcy mieli przewagę liczebną. Rocio poszła położyć Vicki spać na górę. Kim ulokowała się między nogami Harrego pijąc piwo.
- Nie ma mowy. – zabrał jej butelkę z uśmiechem na twarzy – Jesteś nieletnia. – pokazał jej język
- Już niedługo. – spiorunowała go spojrzeniem
- Właśnie! Który mamy dziś?! – podskoczył jak poparzony
- 26 lipca matole. – pokiwała głową z politowaniem
- To jeszcze 5 dni. – wrócił na swoje wcześniejsze miejsce – Jak ten czas szybko mija. Jeszcze niedawno było 30 dni. – rozmarzył się
- Nom, jeszcze niedawno leżałam w szpitalu.. – spuściła głowę na dół – Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie już. – powiedziała
- Oczywiście, że nie. – pocałował ja w czubek nosa – Ale nadal nie potrafię sobie wyobrazić innego przebiegu tej historii.
- Ja też nie. Dziękuję. – wtuliła się w niego
- Dobra! Koniec tych czułości. Gramy! – krzyknął Lou rozłączając ich
- Jesteś niedobry! – krzyknęła obrażona Kim
- No nie bądź taka, podziel się nim. – powiedział wtulając się w Harrego
- Oj skarby, nie kłóćcie się. Mam dwie ręce, dwie nogi..
- Cztery sutki. – przerwał mu Niall, ale Hazza spiorunował go wzrokiem.
- No ale przyrodzenie masz jedno. – powiedział niezadowolony Louie uderzając go w czułe miejsce
Chłopak zaczął zwijać się na podłodze z bólu. Louie jak zwykle udał, że nic się nie stało i w końcu zaczął grać z Zaynem. Kim uklękła obok niego.
- Oj biedaczku. Widzisz, tylko ja cię kocham. – powiedziała głaszcząc go po włosach
Harry ułożył głowę na jej kolanach i leżał tak dłuższą chwilę. Kiedy dołączyła do nich Rocio Hazza poskarżył się na Louisa. Był wyraźnie uszczęśliwiony, kiedy dziewczyna zasłoniła swojemu chłopakowi widok na telewizor.
- No nie. Przegrałem przez ciebie! – zrobił niezadowoloną minę
- Louie, co mama mówiła? Nie wolno bić Harrego w czułe miejsce. – tłumaczyła jak dziecku
- Tak jest mamo, więcej nie będę. – mówił zmieszany
- Idź przeproś ładnie Harrego. – powiedział stanowczo
Ta scena wywołała śmiech i Nialla, Zayna i Kim. Hazza nadal udawał obrażonego. Leżał grzecznie na kolanach Kimberly nie mając zamiaru się podnosić.
- Hazzuś! – podbiegł do niego Lou i zaczął go przytulać – Więcej nie będę, obiecuję. – mówił mocno całując go w oba policzki
- Dobrze, dobrze. Wybaczam ci. Chodź tu wariacie. – Harry pocałował go w policzek i zaczęli się wygłupiać na podłodze.
- Roc, zabierz swojego faceta od mojego faceta bo zrobię mu krzywdę. – zaśmiała się
- To samo mogłabym powiedzieć do ciebie. – obie zaczęły się śmiać.
Niall i Zayn korzystając z tego, że Lou i Harry są w centrum uwagi skitrali się za kanapę. Nie chcieli stawiać przyjaciół w niezręcznej sytuacji, więc postanowili na chwilkę się schować. Zaczęli obdarowywać się czułymi pocałunkami. Zayn już zdecydowanie swobodniej czuł się, kiedy Blondyn go dotykał. Na początku strasznie go to krępowało, ale teraz jeszcze bardziej go to nakręca. Kiedy śmiechy ucichły chłopcy dyskretnie opuścili swoja kryjówkę i dołączyli do wspólnej gry. Kim i Rocio usiadły z boku przyglądając się im z zaciekawieniem.
            Danielle i Liam pogodzili się na dobre. Ta kolacja naprawdę dużo im dała. Dziewczyna patrzyła teraz na wszystko pod innym kątem. Doceniła, ze ma wspaniałego chłopaka, który będzie ojcem jej dziecka. Stwierdziła, że powie mu jutro. Nie chciał psuć atmosfery. Jedzenie była naprawdę pyszne, a Liam zachowywał się wspaniale. Do tym wszystkim wspólnie wzięli kąpiel w wielkiej wannie i poszli spać. Kiedy ułożyła się wygodnie w jego ramionach wiedziała, że nie może się bać, bo właśnie on sprawia, że czuje się bezpieczna. Rano razem wrócili do domu zastając w salonie bałagan i śpiące na podłodze towarzystwo. Anne już przygotowywała śniadanie. Liam poszedł wziąć prysznic, a Danielle pomogła mamie Harrego.
- Dzień dobry Anne. – powiedziała uśmiechnięta Dan
- Witaj Danielle. Jak to dobrze widzieć cię uśmiechniętą. – przesłała je ciepłe spojrzenie
- Dziękuję. Co tak ślicznie pachnie? – zapytała dziewczyna podchodząc bliżej
- Omlety. Masz ochotę?
- Oczywiście, że tak. Pójdę się przebrać i pomogę pani. – skierowała się na górę
Liam paradował w bokserkach. Jeszcze nie zdążył wziąć prysznicu. Objął swoją dziewczynę w talii.
- Idziesz ze mną? – pocałował ja w szyję
- Chętnie, ale obiecałam Anne, że pomogę jej przy śniadaniu. – wyszeptała – Tym razem musisz sobie poradzić sam. – ucałowała go delikatnie i poszła do szafy
- Nie musisz się przebierać, i tak wyglądasz pięknie. – powiedział stojąc w drzwiach łazienki
- Idź już, bo w końcu się nie umyjesz. – zaśmiała się i wyciągnęła w szafy czarne spodnie dresowe, biały top i czerwoną bluzę. Nie chciał wyglądać ładnie. To co ubrała wydawało jej się najwygodniejsze. Spięła włosy w kucyka i zeszła na dół. Danielle pomogła Anne nakryć do stołu i obudzić śpiących w salonie imprezowiczów. Normalnym widokiem było to, że Lou i Harry spali przytuleni, a dziewczyny leżały obok. Anne troszkę zdziwiła się widząc Nialla i Zayna także śpiących w jednoznacznej pozycji. Dziewczyna widząc jej minę od razu wyjaśniła tą sytuację.
- Tak czasem w życiu bywa. My możemy tylko ich wspierać. – powiedziała i zabrała się do rozbudzania towarzystwa
Pierwsze wstały dziewczyny. Od razu poszły do łazienki przemyć twarz. Z chłopcami było gorzej. Bronili się rekami i nogami przed zabraniem kołdry. Harry jednak szybko przypomniał sobie, że Dan jest w ciąży i ustąpił. Czuł, że powinien. Wziął Louisa na ręce i zaniósł go prosto do kuchni. Po chwili dołączyli także Zayn z Niallem, a chwilę po nich dziewczyny. Liam dotarł dopiero po dziesięciu minutach. Wszyscy wspólnie usiedli do stołu. Jedynie Frank spał. Śniadanie było jak zwykle wyśmienite, herbata pyszna, a atmosfera rodzinna. Dziewczyny posprzątały w kuchni, a chłopcy zrobili porządek w salonie. Kiedy wszystko było skończone wszyscy mogli pozwolić sobie na chwile relaksu. Rocio poszła zadzwonić do mamy, Harry i Kim ulotnili się do siebie, a Zaill zaginął w akcji. Liam razem z Lou siedzieli w salonie nadrabiając ostatnie ciche dni. Jakoś tak się złożyło, że nie mieli czasu ze sobą porozmawiać. Na szczęście teraz znaleźli dla siebie czas.
- Obiło mi się o uszy, że z Rocio to już tak na poważnie.- powiedział wścibsko Liam
- A no tak wyszło. Zamieszka z moją rodziną w Doncaster. – mówił zadowolony z siebie – W dodatku mam córkę, za niedługo już oficjalnie. – wyszczerzył się Lou
- Jak to? – spojrzał na niego zdziwiony
- Dam Vicki moje nazwisko. Najchętniej Rocio tez bym je nadał, ale wiem, że na razie nie jest na to gotowa. Kocham je jak cholera. Nawet sobie nie wyobrażasz jak się cieszę, że będą w Anglii. – mówił zafascynowany
- No to cieszę się razem z tobą. Mam nadzieję, że nie będziesz żałował. – szturchnął go lekko
- Nie, jestem pewny, że ma to coś. – powiedział z przekonaniem – A jak tam z Tobą i Danielle? Kiedy powiększycie naszą rodzinkę? – zaśmiał się Louie
Dan chcąc wykorzystać chwile spokoju chciał porozmawiać z Liamem o przyszłości. O tym jak sobie poradzą, kiedy dziecko przyjdzie na świat. Była zdeterminowana. Pokierowała się po schodach na dół. Już chciała wejść do salonu, kiedy usłyszała słowa Liama.
- Louis. Na pewno nie teraz. Nie wyobrażam sobie, żebym został ojcem w tym wieku. Mamy cały świat na wyciągnięcie ręki, miliony fanek, które chcą nas mieć na plakatach, koszulkach, kubkach, zegarkach, zeszytach, a nawet na bieliźnie. Wyobrażasz sobie moje zdjęcie z wózkiem na koszulce? – zaśmiał się – Zdecydowanie odpada. Może kiedyś. Zresztą Danielle też ma swoja karierę. Za stanowimy się nad tym może za kilka lat.
Danielle nie chciała więcej słuchać. Łzy popłynęły jej po policzku. Wbiegła po schodach do góry i weszła do pokoju Harrego. Hazza i Kim obejmowali się na łóżku. Miała to gdzieś. Była załamana. Kimberly od razu do niej podbiegła i objęła przyjaciółkę. Chciała się dowiedzieć co się stało. Danielle powiedział tylko „On nie chce dziecka”. Harry zorientował się, że widocznie jego przyjaciel po raz kolejny zrobił cos głupiego.
- Dan, powiedział ci tak? Wie o ciąży? – zapytała przejęta Kim
- Słyszałam jak rozmawiał z Lou. Mówił, że nie chce teraz dziecka, bo ma świat na wyciągniecie ręki. Kim ja się boję, że on mnie zostawi. – płakała w jej ramionach
- Zaraz mu coś powiem. – powiedział wkurzony Hazza
- Harry stój! – krzyknęła Danielle
Chłopak wyszedł z pokoju i szybkim tempem chciał zejść na dół. Dan razem z Kim wybiegły za nim. Dziewczyna Liama już chciała powstrzymać Harrego, jednak nie udało jej się. W połowie korytarza mocno zabolała ją głowa. Stanęła i poczuła jak świat wokół niej wiruje. Przed oczami zrobiło jej się czarno i zemdlała.
- Danielle! – krzyknęła Kimberly – Harry chodź tu! Danielle zemdlała, pomóż mi!
Chłopak słysząc takie słowa odstawił na bok złość. Wycofał się z salonu i pobiegł na górę razem z Lou i Liamem. Hazza od razu wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do pokoju Liama. Położył ją na łóżku i zadzwonił do znajomego lekarza. Nie chciał dzwonić po karetkę, bo mogłoby to wywołać skandal. Już wystarczająco dużo jest domysłów odnośnie wizyty Lou w szpitalu. Liam bardzo się zmartwił. Nie wiedział co było powodem tego nagłego zasłabnięcia. Po piętnastu minutach lekarz był na miejscu. Kim powiedziała mu o tym, że dziewczyna jest w ciąży dlatego zmartwili się. Doktor zbadał ją dokładnie, przepisał witaminy i zapewnił, ze wszystko w porządku.
- Kto jest wybrakiem tej pięknej dziewczyny? – zapytał mężczyzna
- Ja. – odpowiedział przejęty Liam
- W takim razie nie masz się o co martwić. Twojej dziewczynie i dziecku nic nie będzie. To po prostu mdłości. Kobiety w ciąży często miewają takie dolegliwości. Tutaj wypisałem receptę na specjalny zestaw witamin dla ciężarnych kobiet. Dbaj o nią. – powiedział i skierował się w stronę drzwi. Harry bardzo mu podziękował i wrócił do przyjaciół. Liam stał jak wryty. To co usłyszał było bardzo dziwne. Jego dziewczyna jest w ciąży. W dodatku z nikim innym tylko z nim. Spojrzał pytająco na Kim, ona tylko skinęła głową na potwierdzenie. Chłopak od razu poszedł do przytomnej już Danielle.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? – złapał ją za rękę
- Chciałam, ale mówiłeś Louisowi, że nie chcesz mieć na razie dziecka. Nie chciałam niszczyć ci planów. – odwróciła wzrok
- Kochanie. Byłem pewny, że wszystko jest jak dawniej. Ta sytuacja jednak wszystko zmienia. Kocham cię i nie zostawię. Rozumiesz? Poradzimy sobie razem. – położył swoją rękę na jej brzuchu
- Kocham Cię Liam. - powiedziała
- Ja Ciebie też Danielle. – powiedział i zamknął jej usta pocałunkiem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Najdłuższy ever :D
Myślałam, ze nie znajdę czasu, ale los się do Was uśmiecha :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz