poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 19

Kim źle spała tej nocy. Często się budziła i było jej duszno. Miała ochotę porozmawiać z Harrym. Zawsze kiedy nie mogła spać usypiał ją swoim głosem. Tęskniła za tym. Rano bolała ją głowa i była zmęczona. Nie miała ochoty wychodzić z domu w takim stanie, więc Miguel przyszedł do niej. Siedzieli i pili kakao. Rocio była na spacerze z Vicki, więc Kim mogła śmiało zaprosić kumpla do siebie. Kimberly nie potrafiła usiedzieć w pokoju bez muzyki, więc włączyła laptopa przy okazji sprawdzając nowości na Twiterze. Na początku nie zauważyła nic dziwnego. Dopiero, kiedy spojrzała na Trendy coś ją zaniepokoiło. Czytała go kilka razy. Nie wiedziała co się dzieje. Odwiedziła profil Caroline. Dziewczyna nie obserwuje jej profilu, więc nie widziała zdjęcia, które wywołało szum w Internecie. Spojrzała na jej wpis i łzy napłynęły jej do oczu. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Śpiący Harry w łóżku Caroline. Cały świat huczy o tej nocy. Nie mogła dopuścić do siebie tej myśli. Miguel zmartwił się, nie wiedział co się stało. Podszedł do dziewczyny i spojrzał na ekran laptopa.
- Kim, spokojnie. Może to tylko zdjęcie? To nic nie znaczy… - starał się ją uspokoić
- Nie, nie jest tylko zdjęcie. Ludzie piszą, że widzieli ich wczoraj razem. – mówiła roztrzęsiona
- Upewnij się. Może to tylko plotki.
Kimberly wzięła telefon i zadzwoniła do Lou. Miała nadzieję, że dowie się prawdy. Długo nie odbierał. Chciała się rozłączyć kiedy usłyszała jego głos.
- Tak? – zapytał poważnym tonem
- Louie? Co się dzieje? – zapytała zdenerwowana
- Kim… - zrobił pauzę – To naprawdę nie jest tak jak myślisz. – powiedział spokojnie
- A jak? Powiedz mi tylko, czy to co piszą jest prawdą. – ledwo powstrzymywała łzy
- Tak, ale… - dziewczyna się rozłączyła
Po twarzy zaczęły cieknąć jej łzy. Stała jak wryta. Nie mogła w to uwierzyć. Jej koszmar się spełnił. Caroline zabrała jej Harrego. Miguel podszedł do niej. Po jej reakcji wywnioskował, że to była prawda. Spojrzał na nią i przytulił mocno. Potrzebowała tego. Nie mogła ustać na własnych nogach. Chłopak zaprowadził ją do łóżka. Zadzwonił jej telefon. To był Hazza. Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Zastanawiało ją tylko co ma jej do powiedzenia. Odebrała.
Na początku w słuchawce rozbrzmiewała cisza. Po chwili usłyszała głos, za którym tak bardzo tęskniła.
- Kim… Przepraszam. To naprawdę nie było tak. Okłamała mnie, upiła i zaciągnęła do łóżka. Nigdy bym ci tego nie zrobił. Za bardzo cię kocham. Proszę wybacz mi. – płakał
Dziewczyna nie mogła zrozumieć dlaczego do tego doszło. Czuła się fatalnie. Nie chciała wracać do Anglii, już nie miała po co.
- Nie wierzę ci. Zdradziłeś mnie Harry. – powiedziała i rozłączyła się
Miguel usiadł obok niej, a ona wtuliła się w niego mocno. Chłopak był wściekły. Wiedział, ze gdyby tylko mógł uderzyłby Hazzę. Nie chciał widzieć jej w takim stanie. Płakała ponad godzinę i usnęła w jego ramionach.
             Liam był zły. Zazwyczaj panował nad emocjami, ale nie tym razem. Kim była świetną dziewczyną, a jego najmłodszy przyjaciel widocznie nie zdawał sobie z tego sprawy. Zawiódł się na nim. Myślał, że traktuje swoją dziewczynę poważnie, ale chyba tak nie było. Danielle dzwoniła zmartwiona tym, co piszą media. Fanki, które wolały, żeby Harry był z Kim hejtowały Caroline. Nie wierzyły w to, że chłopak sam wskoczył jej do łóżka. Niall też wierzył w jego niewinność. Sądził, że nikogo chyba Hazza nie kochał bardziej niż Kimberly. Chciał mu pomóc, ale nie potrafił. Jedyne co mogli zrobić, to pilnować, żeby Flack trzymała się od niego z daleka. Zayn czuł się rozdarty. Wczorajszego wieczoru, kiedy Harry wychodził chłopak odradzał mu wyjście. Czuł, że stanie się coś złego. Obwiniał się za to, że go nie powstrzymał. Lou kochał Harrego. Nie wyobrażał sobie życia bez niego. Chciał mu pomóc, ale najpierw chciał mu pokazać, że musi być odpowiedzialny za swoje czyny. Wiedział, że zrobi wszystko żeby pomóc mu odzyskać Kim, ale najpierw musi poczuć na własnej skórze konsekwencje znajomości z Caroline. Po rozmowie z Kim Hazza był załamany. Nadal siedział na podłodze w kuchni. Nie mógł się podnieść. Czuł się jak wrak człowieka. Jakby w jednej chwili upłynęło z niego całe życie. Miał pokaleczone ręce. Strasznie go piekły, ale większy od bólu fizycznego był fakt, że Kim znów płacze, w dodatku znów przez niego.
- Harry, musisz się pozbierać. – mówił Niall, który przyszedł z pincetą, bandażem i wodą utlenioną
- Po co? To i tak nic nie zmieni. – patrzył w podłogę
- Gramy dziś koncert, nie możesz nawalić. Fani na nas liczą. – mówił z powagą Liam
- Koncert! Zapomniałem. Chyba nie dam rady. Zresztą… Oni i tak mnie nienawidzą. Zostanę obrzucony pomidorami, a na transparentach będzie napis „Fuck Butterfly” . – podsumował
- Butterfly? – spojrzał zdziwiony Lou
- Vas happenin? – wycedził Zayn
- Tak na mnie mówią. Przecież jestem kretynem, który lata z kwiatka na kwiatek. – załamał się
- Musisz pójść. Niall opatrzy ci ręce i idziemy na próby. Jutro polecimy do Hiszpanii, ale teraz się uspokój. – uspokajał Liam
- Nie mam ochoty tam iść! Kim mnie nienawidzi! Ludzie mną gardzą! Może zasługuję tylko na Caroline?! Nikogo innego nie mogę więcej zranić, a ona na to zasługuje! Dajcie mi spokój! Nie chcę mi się tu siedzieć. – chciał wyjść z domu, ale Lou pobiegł za nim
- Ej, kochanie… - przytulił go – Będzie dobrze. Pomożemy ci.
- Lou, kocham cię. Nie zostawiaj mnie. – prosił przytulając się do niego kurczowo
-  Ja też cię kocham wariacie. Weź się w garść. Po koncercie polecimy, spokojnie. Odzyskasz ją. Jestem pewny. Aha. Tutaj jest list ze skrzynki. Jest zaadresowany do Kim, dasz jej go jak przylecimy. – pocałował go w policzek
Chłopcy poszli na próby. Harry dawał z siebie jak zwykle wszystko. Poprosił jednak chłopaków, żeby po piosence „I wish” nie śpiewali następnej. Chciał zrobić coś po swojemu. Zgodzili się.
            Nastała godzina 18. Chłopcy mieli zaczynać. Nie byli zestresowani. Śpiewali tu dziesiątki razy. Martwili się tylko, czy Harry wytrzyma. Weszli na scenę z piosenką „ Up all night” . Harry udawał, że wszystko jest ok. Potem przyszedł czas na „What makes you beautiful”. Chłopcy wykonali bez pomyłek jeszcze kilka piosenek. Tak jak poprosił Harry po „I Wish” nie zagrali następnego kawałka.
- Chciałbym coś zrobić… - zaczął – Zazwyczaj nie śpiewamy tej piosenki na trasie, ale tym razem chcę zrobić wyjątek. Proszę, żeby zespół zagrał zaraz piosenkę „Taken”. Więc tak… Zawaliłem na całej linii, wiem o tym. Możecie mnie nienawidzić, ale musicie o czymś wiedzieć. Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu. – z tłumu słychać było: Louisa?! – Nie, na szczęście Louie nadal mnie kocha. Kim mnie nienawidzi. To wszystko przez jedną osobę. Tak, mówię o Caroline Flack. Okłamała mnie, upiła i wykorzystała. Nic nie pamiętam z tej nocy, w sumie to dobrze. Mam nadzieję, że Caroline to usłyszy, bo ta piosenka jest do niej. Zrujnowałaś mi życie. Zawsze ślepo wierzyłem, że chcesz dla nas dobrze. Broniłem cię, kiedy każdy cię oczerniał. Teraz pozbawiłaś mnie wszystkiego. Trzymaj się z daleka ode mnie, mojej rodziny i przyjaciół. Nie zbliżaj się do Kim. Nienawidzę cię. – wyznał Hazza
- Harry, to twoja piosenka, usiądziemy z boku. – powiedział Lou
Chłopak kiwnął głową na potwierdzenie i wskazał na zespół. Zaczęli grać. Hazza zaśpiewał pierwszy wers, a widownia zaczęła krzyczeć. Dało mu to do zrozumienia, że fani mu wybaczyli. Zaśpiewał tą piosenkę całym sercem.
„Who do you think you are?
Who do you think I Am?
You only loved to see me breaking
You only want me cause I'm taken
You don't really want my heart
No, you just like to know you can
Still be the one who gets it breaking
You only want me when I'm taken”
Pod koniec piosenki zaczęły lecieć mu łzy. Nie wytrzymał dłużej.
- Przepraszam was, ale muszę odzyskać moją miłość. Mam nadzieję, że wybaczycie mi fakt, że was opuszczam. – otarł łzy
Chłopcy patrzyli na niego zszokowani. Nie wiedzieli co mu siedzi w głowie. Spojrzał na nich przepraszającym spojrzeniem i wybiegł. Złapał taksówkę. Za chwilę był w domu. Spakował najpotrzebniejsze rzeczy i list. Tą samą taksówką pojechał na lotnisko. Ledwo zdążył na samolot. Zapłacił naprawdę dużo pewnej Pani za to, żeby sprzedała mu swój bilet. Miał miejsce w II klasie. Nie był do tego przyzwyczajony, ale wiedział, że nic go nie powstrzyma i odzyska Kimberly. Była dla niego jak tlen, którego w tej chwili mu brakowało. Dusił się. Musiał szybko coś zrobić, bo w przeciwnym razie będzie za późno.
- Nie pozwolę jej odejść… - pomyślał
Założył słuchawki na uszy i odliczał minuty do chwili lądowania. Czuł się okropnie, ale wiedział, że to cena za jego głupotę. Westchnął głęboko i zamknął oczy wyobrażając sobie, że wszystko jest w porządku. Pragnął tego i wiedział, że zrobi wszystko żeby tak było. Nikt nie odbierze mu Kim. Był tego pewny, nie wiedział jednak, że pewien chłopak chętnie zająłby jego miejsce… 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że się podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz