Rozdział 32
Po południe mijało bardzo przyjemnie. Wspólna zabawa w ogrodzie zawsze poprawiała im humory. Danielle jedynie była w lekkim dołku. Mimo przeprosin Liama czuła się rozbita. Prześladował ją lęk. Bała się, że to może się powtórzyć. Nie rozmawiała ze swoim chłopakiem od rana. Liam gdzieś dzwonił, coś ustalał z Niallem. Widocznie nie miał dla niej czasu. Danielle zajmowała się małą Vicki. Lubiła to. Ta mała istotka dawała jej radość. Podczas zabawy dotarło do niej, że chciałby mieć dziecko z Liamem. Mimo wszystko dalej był jej mężczyzną, którego nie oddałaby nikomu. Wiedziała jednak, że to bardzo źle wpłynie na jej karierę, a jej chłopak teraz ma dużo pracy z zespołem, więc rodzicielstwo nie jest dobrym pomysłem. Mimo wszystko byłaby gotowa na takie poświęcenie. Jednak jej marzenia zakryła ciemna mgła. Wyobraziła sobie pijanego, agresywnego Liama. Tym razem jednak w trochę bardziej niebezpiecznej wersji. W głowie słyszała płacz dziecka i groźby Liama. Nie mogła tego znieść. Wzięła Vicki na ręce i zaniosła ją do Rocio i Lou. Ci od razu zobaczyli jej wyraz twarzy.
- Danielle, stało się coś? – zapytała zmartwiona Rocio
- Nie, wszystko w porządku, tylko moja wyobraźnia za bardzo mnie ponosi. Wybaczcie, ale pójdę się położyć. – powiedziała i skierowała się w kierunku domu
Liam wziął do siebie rady przyjaciół i postanowił zorganizować miły wieczór dla niego i Danielle. Widział, że nie jest z nią najlepiej. Wynajął ekskluzywny pokój w najlepszym hotelu i tam się wszystkim zajął. Kiedy dziewczyna zdrzemnęła się po południu, on wraz z Niallem i Kim poszli przygotować najromantyczniejszą kolacje ever. Czerwone róże, dużo świec. Blondyn załatwił dobre jedzenie, Kim zadbała o odpowiedni nastrój. Nie pomyśleliby, że Liam jest taki nieporadny. Około 18 wszystko było gotowe. Kimberly dała mu ostatnią, zasadniczą radę.
- Żeby ci tylko nie przyszło do głowy ciągnąć ją do łóżka. – zagroziła palcem
- Zwariowałaś? Przecież wiem. Chcę żeby mi znów zaufała, a nie bała się na mnie spojrzeć. Dzięki za wszystko. Teraz tylko muszę ją tu przywieść. Pytanie, czy będzie chciała ze mną jechać. – zmartwił się
- Nie przesadzaj. Przecież nie zamordowałeś jej całej rodziny. – mówił Niall
- Mam pomysł. Ja ją tu przywiozę. Ty siedź i bądź potulny jak baranek, zrozumiałeś? Odpręż się i panuj nad sobą. – wystawiła język dziewczyna
- Nie jestem kryminalistą, spokojnie. Dzięki. Będę czekał. – usiadł na łóżku
Niall i Kim opuścili hotelowy pokój. Byli zadowoleni z efektów swojej pracy. Wsiedli w taksówkę i pojechali do domu.
Rocio nie mogła przestać się uśmiechać. Cały czas słyszała w głowie słowa Louisa. Nie mogła w to uwierzyć. Vicki będzie nosiła jego nazwisko. Nic lepszego nie mogło ją spotkać. Czekała ją tylko rozmowa z matką. Bała się, że nie będzie zachwycona jej przeprowadzką do Doncaster. Miała nadzieję, że Janet opuści Hiszpanię i zamieszka w Anglii. Wzięła telefon i wybrała numer matki.
- Halo? Rocio? Coś się stało? – zapytała na wstępie kobieta
- Cześć mamo. Wszystko w porządku. Dzwonię bo muszę o czymś z tobą porozmawiać. Nie denerwuj się, to nic strasznego. – uspokajała
- Słucham. – powiedziała wyraźnie spokojniejsza
- Ja i Lou bardzo się kochamy. Nie chcemy, żeby dzieliło nas aż tyle kilometrów. Dlatego zaproponował żebym razem z Vicki zamieszkała z jego rodziną w Doncaster. – rzekła Roc
Nastała krępująca cisza. Dziewczyna wiedziała, że jej matka nie skacze z radości. Miała tylko nadzieję, że zaakceptuje jej decyzję.
- Rocio, jesteś pewna? Będziecie mieszkać ze sobą bez ślubu? Wiesz jak media reagują na takie rzeczy. Zastanówcie się. – przekonywał
- Mamo, to nie koniec. Louis chce dać Vicki swoje nazwisko.. – powiedziała niepewna reakcji matki
W końcu Viktoria była córką Patricka, a nie Lou. Janet nie wiedziała co ma powiedzieć. Była zaskoczona, ale ten chłopak coraz bardziej ją zaskakiwał. Był takie niepozorny, ale widać, że ma łeb na karku.
- Mamo, Lou rozmawiał z mamą. Przyleć do Anglii, spotkasz się z Panią Tomlinson, porozmawiacie. Potem podejmiemy decyzję, co ty na to? Hm? – nalegała Roc
- Niech będzie. Jutro przylecę. Gdzie aktualnie jesteście?
- W Holmes Chapel.
- Dobrze, niech będzie. Zadzwonię jeszcze jutro. Kocham Cię Rocio.
- Ja też cię kocham mamo. – rozłączyła się
Poszło lepiej niż się spodziewała. Miała cichą nadzieję, że Janet domyślała się wszystko, więc przyszło jej to łatwo. Roc odetchnęła z ulgą i poszła w kierunku kuchni.
Danielle spała prawie godzinę. Nie wiedziała skąd u niej od niedawna taka senność. Leżała w łóżku jeszcze jakiś czas. Spojrzała na zegarek. Dochodziła 18:30. Postanowiła podnieść się z łóżka. Trochę jej to zajęło, bo nadal była zmęczona. Usłyszała, ze ktoś wszedł do domu. Wstała z łóżka. Momentalnie zakręciło jej się w głowie. Usiadła z powrotem na łóżko głęboko oddychając. Kiedy wstała drugi raz poczuła dziwne uczucie w żołądku. Po chwili zdała sobie sprawę, do czego doprowadzi. Szybko pobiegła do łazienki przyłączonej do pokoju. Wymiotowała. Nie wiedziała dlaczego. W jej głowie były miliony różnych myśli. Może zjadła cos nieświeżego, albo za mało witamin? Nie wiedziała. Po chwili ponownie ją zmuliło. W tym momencie do pokoju weszła Kim. Zobaczyła otwarte drzwi od łazienki. Postanowiła sprawdzić czy jej przyjaciółka jest w środku. Ujrzała ją niebezpiecznie blisko toalety. Dziewczyna od razu ją spostrzegła więc z trudem wstała i przemyła twarz.
- Danielle, co się dzieje? – dopytywała zdziwiona Kim
- Nic, wszystko w porządku. Po prostu troszkę zakręciło mi się w głowie. – powiedziała
- Jesteś pewna? Nie chcę zapeszać, ale ostatnio odżywiasz się inaczej. Zachowujesz się inaczej. Może jesteś.. w ciąży?
Ostatnie słowa jak gdyby uderzyły Danielle w twarz. Wiedziała, że przez duży stres i wysiłek fizyczny jej miesiaczka jest nieregularna, ale aż do takiego stopnia? Zdarzało jej się nie mieć okresu przez dwa miesiące, ale tylko wtedy, kiedy miała przed sobą coś naprawdę stresującego. W tym przypadku denerwowała się jedynie w ciągu ostatnich kilku dni. Kiedy dopuściła do siebie myśl o tym, ze może być w ciąży zsunęła się po ścianie i usiadł na kafelkach. Skuliła nogi i ukryła twarz. Zaczęła płakać. Zdała sobie sprawę z tego, że tego ranka myślała o tym. Wyobrażała sobie ich wspólne życie. Była roztrzęsiona.
- Danielle. Spokojnie. Musisz się upewnić. Zostań tu. Ja pojadę do apteki. Nie panikuj. Za chwile wrócę. – powiedziała i opuściła pokój.
Danielle nie wiedziała co ma robić. Wyszła z łazienki i położyła się do łóżka. Teraz pozostawało jej jedynie czekać na Kim. Każda minuta strasznie się ciągnęła. Kimberly wróciła po 20 minutach, ale Dan wydawało się, jakby nie było jej ponad godzinę.
- Masz. Kupiłam kilka. Tak dla pewności. Nie denerwuj się. Będzie dobrze. – uśmiechnęła się
Dziewczyna udała się do łazienki, żeby poznać prawdę. Czuła się naprawdę dziwnie, ale musiała wiedzieć. Wzięła głęboki oddech i otworzyła opakowanie
- Niech się dzieje wola Nieba. – pomyślała
Kim cholernie się denerwowała. Wiedziała, że to jedna z najtrudniejszych chwil dla Danielle. Zastanawiała się co zrobiłaby gdyby była na jej miejscu. Doszła do wniosku, że to byłoby dla niej trudne zwłaszcza dlatego, że ma za sobą poważną chorobę i ma dopiero 18 lat. Wiedziała jednak, że Harry nie zostawiłby jej z tym samej. Uśmiechnęła się w duchu. Dan wyszła z łazienki. W ręce trzymała test, a po twarzy płynęły jej łzy. Kim już znała prawdę. Liam będzie ojcem czy tego chce czy nie. Dziewczyna wpadła w ramiona Kimberly. Była roztrzęsiona.
- Kochana, spokojnie. Wszystko się ułoży. Liam na pewno będzie szczęśliwy. – pocieszała ją
- Kim. Moja kariera taneczna oficjalnie dobiegła końca. – mówiła łkając
Siedziały tak jeszcze dobrą godzinę. Danielle się uspokoiła i zaczęła się przebierać. W końcu w hotelu czekał ojciec jej dziecka. Nie chciała mu na razie mówić. Sama była w szoku. Kim jednak była innego zdania. Chciała, żeby jej przyjaciel poznał prawdę od razu. Bez zbędnych tajemnic.
- Dan, musisz mu powiedzieć. – przekonywała
- To nie jest takie łatwe. Postaw się na moim miejscu. Co powiedziałabyś Harremu w takiej sytuacji? – spojrzała na nią krzywo, pech chciał, że korytarzem przechodził Hazza, który usłyszał tylko fragment rozmowy – „Kim, przecież musisz mu powiedzieć. Nie możesz tego przed nim ukrywać.” – spojrzała na nią jednoznacznie
- „To trudne, nie wiem jak. Co mam mu powiedzieć? Harry, jestem w ciąży?” – parodiowały siebie nawzajem poprawiając sobie humory, Harry niestety nie był tego świadomy. Otworzył szeroko oczy ze zdziwienia. Nie wierzył własnym uszom. Od razu pobiegł na dół ochłonąć. Za dużo faktów jak na kilka minut.
- Danielle, a tam na serio to powiedz, że masz dla niego wiadomość i niech sam zadecyduje czy dobra czy zła. Na początek zrób mu wywód jak bardzo go kochasz, żeby nie poczuł się pod naciskiem. Potem oznajmij mu z uśmiechem „Liam, kochanie.. – Kim uniosła brew do góry - ..za niedługo nasza Directioners Family się powiększy”. Spójrz jednoznacznie na swój brzuch. – Kim wybuchła śmiechem – A tak naprawdę poważnie to myślę, że nie jest aż tak głupi, żeby nie zrozumieć prostego „Jestem w ciąży, z Tobą” . Nie łam się. Dasz radę. – poklepała ją po ramieniu
- Jutro. Naprawdę. Teraz jeszcze nie do końca to ogarnęłam. Nie mogę o tym myśleć, bo znów będę ryczeć. Dziękuję Ci za wszystko. Wezwę taksówkę i pojadę. – wzięła głęboki oddech patrząc w lustro
- Wyglądasz bosko. Sexy z ciebie mamusia. – zaśmiała się
- Boże, musiałaś dogryźć. – pokiwała głową z politowaniem, a Kim tylko wystawiła język
Obie zeszły na dół. Pożegnały się. Kimberly życzyła jej udanego wieczoru i poszła do salonu.
Harry siedział strasznie zestresowany. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Wygadał się Louisowi, a ten tylko poklepał go po jego ramieniu mówiąc „Dobra robota”. To wszystko go przerażało. Płacz w nocy, co najmniej 9 miesięcy bez seksu, odpowiedzialność. Zostanie odsunięty na drugi plan. Nie był na to gotowy. Kiedy zobaczył Kim wchodzącą do salonu od razu podbiegł się nią zająć.
- Kochanie, usiądź sobie. – wskazał ręką na fotel – Chcesz coś do picia?
Kimberly spojrzała na niego zdziwiona. Nie wiedział o co chodzi. W salonie byli tylko oni, więc to raczej nie był kolejny żart Larrego. Spojrzała na niego krzywo zastanawiając się nad powodami tej nagłej opieki.
- Harry, o co chodzi? Czy ja o czymś nie wiem? Znów coś nabroiłeś? Mów szybko, bo nie wiem o co chodzi. – zaczęła się irytować
- Nic nie mów. Wszystko wiem. Zajmę się tobą odpowiednio. Musisz teraz dużo odpoczywać. Nie przemęczaj się. To wam zaszkodzi. – mówił z niesamowitym przejęciem
- O czym ty do cholery mówisz?! Jakich „nam” ?! Dowiem się w końcu o co chodzi? – patrzyła na niego zła
- Nerwy szkodzą dziecku. Postaraj się odprężyć. – mówił jak gdyby nie słyszał jej wcześniejszych słów
- Jakiemu dziecku? Przecież ja nie mam dziecka. Harry, powiedz mi co ci odbiło do jasnej cholery.
W tym momencie sam się pogubił. To jest w ciąży, ale nie jest? Zirytował się. Usiadł na kanapie wyciągając ręce ku górze w geście poddania się. Zrobił swoją niezadowoloną minę i patrzył na nią.
- Gadaj kto jakich kitów ci nawciskał. – zaśmiała się w końcu
- Przez przypadek usłyszałem jak rozmawiałaś z Danielle o tym, że boisz się mi powiedzieć, że jesteś w ciąży. – patrzył na nią zdezorientowany
Kimberly słysząc to zaczęła się głośno śmiać. Nie mogła się powstrzymać.
- Oj głuptasie. – pocałowała go czule – Wyrwałeś zdanie z kontekstu. Rozmawiałam z Dan o tym jak poinformowałabym cię, że jestem w ciąży. Takie babskie gadanie. Biedaczku, zawiodłam cię? – śmiała się nadal
- Wszystko w porządku, tylko skąd takie tematy z Danielle? – zdziwił się
- Miałam nadzieję, że nie zapytasz, ale skoro już.. – zaczęła – Masz nikomu nie mówić. Rozumiesz? – pokiwał głową na potwierdzenie – Danielle jest w ciąży z Liamem. Teraz proszę cię o milczenie. Jeżeli ktoś się dowie to cię uduszę. – groziła
Hazza zdziwił się, znowu. Przecież Liam jest taki perfekcyjny i poukładany, a tu taka wpadka. Cieszył się w duchu, że to na niego trafiło. Harry mocno przytulił swoją dziewczynę. Odetchnął z ulgą, że musi póki co dbać o jeden skarb, a nie dwa. Uśmiechnął się do siebie. Wiedział, że kiedyś razem z Kim będą mieli gromadkę dzieci, ale na razie i on i ona nie byli na to gotowi. I Bogu dzięki. 3/5 z One Direction mieliby dziecko, a pozostali dwaj są gejami. Fanki nie przeżyłyby tego. Odgonił od siebie dziwne przemyślenia i wrócił do oglądania jakże nudnego teleturnieju.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzieje się, dzieje się :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz