poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 25

Kim i Harry całe popołudnie spędzili w pokoju. Wygłupiali się i rozmawiali. Kiedy dochodziła godzina 19. Hazza stwierdził, że na kolacje pójdą do restauracji. Wyszykowali się i zamówili taksówkę. Chłopak wybrał ładne i ekskluzywne miejsce. Usiedli w zacisznym kącie. Na przystawkę zamówili Sałatkę z Tortellini i białe wino. Harry już dawno chciał zaprosić ją na taką kolację, ale zawsze byli z nimi chłopcy. Tym razem jednak udało mu się zabrać ją samą. Sałatka bardzo im smakowała, więc postanowili zamówić jeszcze Zapiekankę Grecką. Ku ich nieszczęściu podczas czekania na realizację zamówienia Harrego dostrzegła pewna dziewczyna, która przyszła z rodzicami. Wyglądała na bogatą. Szeroko otworzyła oczy i zapytała mamę o zgodę na podejście. Po jej minie można było wywnioskować, że nie uzyskała zgody. Kim odetchnęła z ulgą. Po skonsumowaniu orientalnego przysmaku Kimberly zamówiła dwa puchary lodowe z owocami i polewą czekoladową. Zaczęli karmić się nimi nawzajem, lecz pod restauracją zaczęły zbierać się tłumy nastolatek. Wiele z nich udało się wejść do środka i zaburzyć ich spokój. Harry oczywiście z uśmiechem rozdał im autografy. Właściciel poprosił Hazzę, czy mógłby uspokoić szalejący tłum.
- Za chwilkę wrócę. – uśmiechnął się do Kim
Dziewczyna postanowiła skonsumować lody w samotności. Powoli pucharek stawał się pusty. Spojrzała na zegarek. Harrego nie było już od 30 minut. Po dziesięciu minutach chłopak wrócił i usiadł naprzeciwko niej.
- Przepraszam. – złapał ją za rękę
- Wracajmy już. – powiedziała przygnębiona i udała się po cienki płaszcz
Hazza widział, że nie spodobało jej się to, że fani przerywają im wspólny wieczór. Była smutna i zamyślona. Zapłacił za kolację i wyszedł za nią. Pod restauracją zaczepiło chłopaka jeszcze kilka fanek. Kim nie czekała. Szła powoli w stronę hotelu. Nie chciała wracać taksówką, chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że uniknęliby fanek. Harry dogonił ją i objął w pasie.
- Może zamówię taksówkę? Hm? – zapytał ciepło
- Nie, przejdźmy się. – poprosiła
- W porządku. – pocałował ją w policzek
Przez cała drogę się nie odzywała. Tłumaczyła sobie w myślach, że to jego praca i ona nie ma na to wpływu. Nie chciałaby, żeby gazety pisały o nim złe rzeczy, bo olał tłum fanek. Westchnęła głęboko. Cieszyła się tylko, że droga do hotelu przebiegała spokojnie. Nikt ich nie zaczepiał. Po półgodzinnym spacerze dotarli na miejsce. Kim bez słowa wsiadła do windy patrząc w podłogę. Kiedy znaleźli się w pokoju zdjęła z siebie płaszcz i poszła zmyć makijaż. Harry wiedział, że musi ją przeprosić. Kiedy wyszła z toalety podszedł do niej i położył ręce na jej talii.
- Przepraszam. – szeptał – To nie tak miało wyglądać. Sama widziałaś. Wystarczyło, że zobaczyła nas jedna dziewczyna i już się rozniosło. Następnym razem zadbam o większą dyskrecję.
- Rozumiem, to normalne… - mówiła nadal przygnębiona
- Nie gniewaj się na mnie. – szepnął jej do ucha
- Nie gniewam się. – położyła mu dłoń na policzku
Harry nachylił się nad nią i pocałował namiętnie. Uwielbiała kiedy to robił. Nie chciała żeby sytuacja z restauracji kiedykolwiek się powtórzyła. Hazza wziął ją na ręce i położył na łóżku nie przestając obdarowywać pocałunkami. Kimberly bardzo pragnęła go w tym momencie. Chciała zapomnieć o wszystkich przykrych rzeczach jakie ją spotkały. Pomogła ściągnąć chłopakowi koszulkę, a on zrobił to samo. Stopniowo pozbywali się fragmentów swojego ubioru. Harry zaczął całować jej szyję i brzuch. Nie był zachłanny, ale czuły i subtelny. Kim nie protestowała. Chciała tego.
- Harry… – szepnęła
- Coś nie tak? – zapytał zmartwiony
- Wszystko w porządku tylko.. – zrobiła pauzę – Ja jeszcze nigdy.. – spojrzała na niego jednoznacznie
Chłopak od razu zorientował się o co chodzi. Przytulił ją i pocałował w czoło.
- Kim, kochanie. Jeżeli nie chcesz to przecież ja… – zaczął
- Harry. To nie tak. Ja chcę tego jak nigdy wcześniej. – spojrzała na niego pewnie
Hazza pocałował ją delikatnie i uśmiechnął się ciepło. Tym razem to ona przejęła inicjatywę. Usiadła na Harrym całując jego tors. Robiła to powoli i zmysłowo. Nie trwało to długo, bo za bardzo pragnęli siebie nawzajem. Zdjęli z siebie ostatnie elementy garderoby i poddali się wzajemnym pieszczotom. Hazza nie mógł skleić żadnego zdania.
- Jesteś piękna. – zdołał jedynie wyszeptać
Kim właśnie tak się przy nim czuła - „piękna”. Powtarzał jej to ciągle. Kochała w nim to. Nigdy nie przeszedł obojętnie wobec jej smutku. Codziennie dawał jej świadectwo swojej miłości. Zawsze, kiedy rozmawiali o przyszłości czuła, że będą razem już zawsze. Nie przejmowała się krytycznymi komentarzami na jej temat. Dla niej liczył się jedynie Harry. Była gotowa, żeby oddać mu się całkowicie. Bała się tego, ale chłopak to zobaczył i uspokoił ją.
- Skarbie, będę delikatny. Obiecuję. – Kim skinęła głową na zgodę
Harry chciał oszczędzić jej bólu więc wszedł w nią najdelikatniej jak potrafił. Na jej twarzy pojawił się grymas bólu, ale po chwili przyjemność wzięła górę. Poruszał się w niej rytmicznie doprowadzając ją do szaleństwa. Nie wiedziała, że można kiedykolwiek odczuwać taką przyjemność. Po niecałych 10 minutach przeżyła swój pierwszy orgazm w życiu. Harry doszedł chwile po niej. Padli zmęczeni na pościel. Kim patrzyła na niego wdzięcznym wzrokiem. Chłopak zaczął się zastanawiać co powinien zrobić, kiedy jest już po. Wewnętrzny głos powiedział „Przytul ją idioto.” . Jak mu nakazano tak zrobił. Przygarnął ją do siebie i okrył kocem. Ułożyła głowę na jego torsie oddychając ciężko.
- Dziękuję. – wyszeptała
Harry w odpowiedzi pocałował ją w czoło. Głaskał ją po głowie dopóki nie usnęła. Patrzył na nią dłuższy czas. Była taka niewinna, drobna i taka jego. Bardzo chciałby przedstawić ją swojej matce. Miał nadzieję, że się polubią. Kiedy trzymał ja w obiciach obiecał sobie, że będzie ją chronił. Zawsze bez względu na wszystko. Rozmyślał jeszcze chwilę i usnął.
Obudziła się w ramionach Harrego. Słońce próbowało się przebić przez roletę do środka, ale jeszcze nie czas. Hazza już nie spał. Patrzył na nią tym swoim ciepłym spojrzeniem. Powitał ją promiennym uśmiechem i odgarnął niesforny kosmyk z jej czoła.
- Jak się czujesz? – zapytał ciepło
- Dobrze, dziękuję ci za wczoraj. Byłeś wspaniały. – pocałowała go delikatnie
- Nie dziękuj mi. – uśmiechnął się
- Kocham cię, wiesz? – zapytała
- Wiem. – pocałował ją w czoło – Ja też Cię kocham.
- Wstajemy? Trzeba się ubrać. – zrobiła niezadowoloną minę
- Nie musimy się ubierać. – zaśmiał się
- Harry, kochanie. Nie mam takich przyzwyczajeń jak ty. – zaśmiała się
- A szkoda. – spojrzał na nią figlarnie
- Trzeba cię tego oduczyć. – zasugerowała
- Nigdy! – bronił się
- Wariat z ciebie. – pokiwała głową z politowaniem – Idź się ubieraj. – wyganiała go
- Nie chce mi się. Poleżmy jeszcze z godzinkę. – przekonywał
- Nie ma mowy! - ściągnęła mu kołdrę i owinięta w nią poszła do łazienki
- Teraz się przeziębię! – udawał przerażonego
- To się ubierz, a nie świecisz nagością! – wykrzyczała z łazienki
Po długich negocjacjach pod drzwiami Harry postanowił założyć jedynie bokserki. Kim kłóciła się z nim zawzięcie, ale on jedynie krzyczał „Get out of my bed!” . Kimberly wzięła jego rzeczy i wyrzuciła za drzwi. Hazza zrobił niezadowoloną minę i usiadł pod ścianą obrażony. Kim wybuchła śmiechem.
- Kochanie. Ja tylko proszę żebyś się ubrał. Zimno mi jak na ciebie patrzę. – usidła obok niego
Chłopak objął ją i wyszczerzył się.
- Teraz już nie będzie Ci zimno. – powiedział triumfalnie
Kimberly usłyszała dźwięk smsa, więc wstała, żeby go przeczytać. Spojrzała przestraszona na Harrego.
- Mój ojciec chcę się spotkać dziś o 13.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę. Strasznie szedł mi opornie, ale dałam radę.
Jeżeli jest do dupy, to sorki :d

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz