Rozdział 29
Wszyscy postanowili wspólnie zebrać się w salonie i poczekać na powrót chłopców. Nie spodziewali się, że wrócą tak szybko. Kiedy usłyszeli za oknem śmiech Nialla odetchnęli z ulgą. Chłopcy weszli do środka z uśmiechami na twarzach.
- Niall! Przepraszamy! – wycedził Lou
- Zachowaliśmy się strasznie. Nie powinniśmy tak robić. – powiedział Liam
Blondyn spojrzał na nich ciepłym wzrokiem. Nie miał zamiaru się na nich gniewać. Podszedł do niech i uśmiechnął się szeroko.
- Nie jestem zły. To głupie, ale bałem się, że mnie odtrącicie. – powiedział
- Zwariowałeś?! – Louis rzucił się na niego i poczochrał go po włosach
- Przecież jesteśmy przyjaciółmi. – podsumowała Kim
- Dziękuję. – wyszeptał
Wszyscy przytulili Blondyna. Od razu poczuł się lepiej. W drodze powrotnej do domu chłopcy spotkali przyjaciółkę Harrego, która zaprosiła ich wszystkich na ognisko dziś wieczorem. Rocio nie miała z kim zostawić Vicki, dlatego Anne zaproponowała, że zajmie się małą. Wszyscy byli podekscytowani zbliżającą się imprezą. Dziewczyny zebrały się w pokoju Danielle szukając czegoś, co mogą na siebie włożyć. Nie obeszło się oczywiście bez śmiechu. Dziewczyny mimo pełnych toreb ciuchów stwierdziły, że nie mają co włożyć, bo we wszystkich ładnych ciuchach będzie im zimno. Anne wzięła dziewczyny po obiedzie na zakupy. Kupiły sobie co nieco i od razu poczuły się lepiej. Chłopcy w tym czasie oglądali telewizję i pilnowali Vicki. Harry zadzwonił do Ashley, żeby dowiedzieć się o której i gdzie mają się zjawić. Ognisko miało się zacząć o 19. Dziewczyny wróciły z zakupów po 16. Zanim się zebrały minęły dwie godziny. Kiedy zeszły na dół tłum zaniemówił. Wyglądały genialnie. Kim miała na sobie czarne rurki, białą bluzkę na ramiączka z czarnym napisem „Love don’t cost a thing” i krótką, czarną skórę. Do tego włosy uczesane na bok w „kłosa”. Makijaż zrobiony przez Danielle dopełnił całości. Rocio zdecydowała się na brązowe legginsy z ćwiekami, do tego luźną, czerwoną tunikę i katanę. Makijaż także wykonała wspaniała dziewczyna Liama. Ona sama jednak postanowiła założyć „małą czarną” sukienkę. Włosy zostawiła w swojej naturalnej postaci. Wszystko wykończyła mocnym, wyrazistym makijażem.
- Wyglądacie… - zaczął Louis
- …wspaniale. – dokończył Liam całując swoją dziewczynę
Zanim się zebrali do wyjścia minęło 30 minut. Rocio kilka razy upewniała się czy Anne da sobie radę. Kiedy wszystko było dopięte na ostatni guzik w końcu opuścili drzwi domu.
Po piętnastu minutach byli na miejscu. Ashley powitała ich ciepło i poznała tych, którzy jeszcze się nie znali. Oprócz Ashley była jeszcze Mia, Miley i Sandra oraz Mikel, Jack, Stanley i Simon. Harry znał ich dobrze. Dziewczyny poszły w swoją stronę, a chłopcy w swoją. Rozmowa się kręciła. Około 20 wszyscy usiedli przy ognisku. Kim usiadła między nogami Harrego, a on objął ją w pasie.
- Dobrze się bawisz? – zapytał całując ją w szyję
- Tak, jest miło. – odwróciła się do niego i delikatnie go pocałowała
- To dobrze. Idę po piwo. Zaraz wrócę. – uśmiechnął się
- Weź mi też! – krzyknęła
- Jesteś nieletnia! Nie ma mowy! – wystawił jej język i podszedł do przenośnej lodówki
W drodze powrotnej napotkał na swej drodze Simona. Zaczęli rozmawiać. Hazza krzyknął do Kim, że zaraz wróci. W tym czasie dosiadł się do niej Stanley. Był sympatyczny. Jego ojciec był lekarzem, więc rozmawiali o jej chorobie. Jednakże miłą pogawędkę zaburzył powrót Harolda.
- Wróciłem! – pocałował ją namiętnie dając Stanowi do zrozumienia, że Kim nie jest nim zainteresowana.
- Oj wariacie. My tylko gadamy. – znała jego intencje
- Dobra Harry, szczęściarzu, oddaję ci dziewczynę. Idę do Rocio. – uniósł brew
- Louis cię zabije, ale to już nie moja sprawa. – zaśmiał się
Hazza cały czas szeptał jej do ucha ciekawostki o jego znajomych. Niektóre rzeczy były naprawdę dziwne. Na przykład Mia boi się ciuchów w kratkę, dlatego trzyma się z daleka od Liama. To było zabawne, kiedy patrzyła przerażonym wzrokiem, kiedy przechodził obok. Po jakiś 10 minutach Harry udał się do Mikela, z którym najdłużej nie rozmawiał, a Kim nawiązała dialog z Jackiem.
Niall siedział z boku przyglądając się jak Sandra, wysoka blondynka, podrywa Zayna. Nie podobało mu się to. Starał się nie zwracać na to uwagi, ale nie udawało mu się. Czarnowłosy cały czas spoglądał na niego ukradkiem. Blondyn w ekspresowym tempie opróżniał zawartość butelki. Dzisiejszy pocałunek zmienił wszystko. Już nigdy nie spojrzy na swojego przyjaciela tak jak kiedyś. Czuł w środku zazdrość. Według niego ta dziewczyna stała zdecydowanie za blisko Zayna, a Czarnowłosy za dużo pił. Kiedy Niall ujrzał jak dziewczyna muska jego wargi, a on obejmuje ją w pasie załamał się. Zrozumiał, ze zależy mu na Zaynie, ale on woli kobiety, a ten pocałunek nic dla niego nie znaczył. Po policzku popłynęła mu łza. Był nieszczęśliwy. W środku rozrywał go żal. Jego smutek zauważyła Danielle, która usiadł obok niego.
- Wszystko w porządku? – objęła go ramieniem
On nic nie odpowiedział. Patrzył jedynie w stronie Zayna, który czule całował Sandrę. W jego oczach gościł gniew. Ukrył twarz w dłonie. Nie chciał żeby Danielle widziała jego smutek. Dziewczyna spojrzała w kierunku Zayna. Zdziwiło ją to, ale po chwili dotarło do niej, że Niall coś do niego czuje.
- Ah tak… - powiedziała zdziwiona
- Idź sobie i nikomu nie mów. – mówił nie patrząc w jej stronę
Danielle zrobiła o co ją prosił. Widziała, że Zayn jest już wstawiony, a Sandra to wykorzystuje. Podeszła do swojego chłopaka.
- Liam, nie uważasz, że Zayn przesadza?
- Nie, przecież jest dorosły i może robić co chce. – odpowiedział
- Tak, ale jest pijany. – tłumaczyła
- Oj przesadzasz. Wie co robi. – wrócił do rozmowy z chłopakami
- Odprowadźmy go do domu, bo zrobi coś głupiego. – podniosła głos
Liam spojrzał na nia zaskoczony. Nigdy jej się to nie zdarzało. Spojrzał na Zayna opartego o drzewo. Sandra dobierała się do niego. Trzymała mu ręce pod koszulką i czule całowała jego szyję. Danielle wskazała wzrokiem na załamanego Nialla. Liam widząc jego zachowanie zrozumiał o co chodziło.
- Za chwilę się tym zajmę. – powiedział i pocałował swoją dziewczynę w czoło
Niall był roztrzęsiony. Za bardzo mu zależało na Zaynie żeby teraz na to patrzyć. Wrócił wspomnieniami do chwili ich pocałunku. Czuł się wtedy wspaniale. Chciałby to powtórzyć. Spojrzał ostatni raz w stronę przyjaciela. Widział, że blondynka prowadzi go w dziwne miejsce. Czuł co się święci. Niall od razu podbiegł do Louisa.
- Louie! Zrób coś! – wskazał palcem na oddalającą się parę
- To Zayn?! – wytrzeszczył oczy
- Tak, niech ona trzyma się od niego z daleka! – krzyknął Blondyn
Louis od razu pobiegł w stronę przyjaciela żeby zapobiec zbliżeniu z Sandrą. Zabrał go na bezpieczną odległość po czym szepnął:
- Ona ma HIV. – skłamał
Upity Zayn tylko otworzył szeroko oczy. Nie był już w stanie kontaktować. Spojrzał na Nialla błagalnie z wyszeptał jąkając się:
- Przepraszam.
Kim dotrze rozmawiało się z Jackiem, ale z każdym piwem stawał się coraz bardziej natrętny. Siadał coraz bliżej niej i mówił dziwne rzeczy. Kiedy zaczęło się zamieszanie z Zaynem chłopak postanowił wykorzystać sytuację i położył rękę na biodrze Kimberly i zaczął całować ją po szyi. Kim zaczęła się wyrywać i krzyczeć.
- Zostaw mnie! – odpychała go, ale był zbyt silny
Nie musiała czekać długo, żeby ktoś ją usłyszał. Harry widząc całą sytuację wpadł w furię. Podbiegł do Jacka, złapał go za szmaty i uderzył go pięścią w twarz.
- Trzymaj się z daleka od mojej dziewczyny! – krzyczał wymierzając kolejne ciosy
Liam próbował odciągnąć Harrego, ale ten był zbyt zdenerwowany. Jack miał zakrwawioną twarz i niewiele kontaktował.
- Harry, przestań. – prosiła Kim, ale on nie reagował – Przestań do cholery!
- Harry to nie jest śmieszne, zostaw go! – krzyczała Ashley
Wszyscy zaczęli ich rozdzielać, ale Jack dostał przypływu energii i oddał Harremu. Zielonooki był wściekły. Bił go z całej siły. Nie daruje mu tego, że zbliżył się do jego dziewczyny. W końcu kilku chłopakom udało się go odciągnąć. Trzymali go dopóki nie ochłonął. Kiedy wypuścili go podszedł i mocno przytulił Kimberly. Zapytał czy wszystko w porządku i obiecał, że to więcej się nie powtórzy.
- To chyba koniec imprezy. – podsumowała Ashley.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta da! Oto rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz