poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 23

Rocio nie mogła spać w nocy. Kim nie było, a ona chciała z kimś pogadać. Budziła się co godzinę. O 7, kiedy Vicki wstała, nakarmiła ją i ubrała. Chciała jak najszybciej odwiedzić Lou. Postanowiła wziąć ze sobą córeczkę. Około godziny 8 była gotowa. Zamówiła taksówkę i pojechała do szpitala. Lekarz zgodził się na wniesienie dziecka na salę. Rocio usiadła na krześle i patrzyła na śpiącego Louisa. Ta kula była wycelowana w nią. To ona powinna tu leżeć. Nie mogła sobie tego wybaczyć. Chciała żeby już otworzył oczy i się uśmiechnął.
- Lou, Słońce… Obudź się. – mówiła – Pójdę z tobą na tą kolację, nawet na dwie, na ile zechcesz tylko się obudź… - prosiła
Louis nie spał. Miał tylko zamknięte oczy. Chciał posłuchać tego, co mówi do niego dziewczyna. Kiedy usłyszał o kolacji od razu otworzył oczy i się wyszczerzył.
- Naprawdę? – spojrzał zalotnie
- Louis! Kretynie! Ja umieram ze strachu, a ty robisz takie rzeczy! – przytuliła go.
Vicki siedziała na łóżku przyglądając się sytuacji. Lou chciał, żeby Rocio posadziła ją bliżej. Chciał ją dobrze widzieć.
- Jak się czujesz? – zapytała troskliwie dziewczyna
- Dziwnie, ale będzie okej. Muszę szybko stąd wyjść, obiecałaś mi kolację. – uśmiechnął się szeroko – Co z Kim? Jest cała?
- Tak, wszystko w porządku. Nie wróciła na noc, pewnie godziła się z Harrym. – spojrzała na niego figlarnie
- Myślę, że na czułościach się skończyło, oni są strasznie cnotliwi. – podsumował Lou
- Oj, wariacie. – złapała go za rękę
- Bałaś się o mnie? – zmienił temat i spojrzał dociekliwie
- Może troszkę. – skłamała
- Troszkę? – nie uwierzył jej
- No dobra, strasznie się bałam. Zadowolony? – wystawiła mu język
- Tak. Teraz tak. Wiedziałem, że mnie lubisz. – uśmiechnął się słodko
- Wcześniej byłam pewna, że cię nie lubię. – broniła się
- Ale teraz mnie uwielbiasz. – zaśmiał się
- Kretyn. – pokiwała głową z politowaniem
Lou zrobił tylko obrażoną minę. Przez kolejne 10 minut Rocio prawiła mu komplement, żeby przestał się dąsać. Nic nie skutkowało.
- No Louis! Co mam zrobić, żebyś się już nie gniewał? – zapytała załamana
Chłopak wskazał ręką żeby się nachyliła, bo chce powiedzieć jej coś do ucha. Zrobiła o co ją prosił, lecz zamiast coś mówić wziął jej twarz w dłonie i pocałował. Dziewczyna była zszokowana, ale nie odsunęła się. W głębi serca tego chciała. Wplótł rękę w jej włosy. Rocio czuła się wspaniałe. Sama nie zrobiłaby tego. Kiedy skończyli Lou był szczęśliwy.
- Już się nie gniewam. – złapał jej rękę i uśmiechnął się ciepło
Wtedy zrozumiała, że mu ufa.
Kim obudziła się w ramionach Harrego. Obejmował ją czule i bawił się jej włosami. Uśmiechnęła się do niego promiennie i pocałowała go delikatnie.
- Dzień dobry. – powiedział głaszcząc ją po policzku
- Cześć. Która godzina? – zapytała zaspana
- Wczesna, możemy jeszcze poleżeć. – pocałował ją w czoło
- Harry… Czy ta noc z Caroline naprawdę nic dla ciebie nie znaczyła? – upewniała się
- Oczywiście, że nie. Nie kocham jej. Ona mnie też. Chciała tylko się mną pobawić. Aktualnie ze sobą nie rozmawiamy. – uspokajał ją
- To dobrze. Nie potrafię się długo na ciebie gniewać, ale błagam cię, nie rób tak więcej, bo tego nie przeżyję. Nie chcę cię stracić. – wtuliła się w niego
- To się więcej nie powtórzy, obiecuję. – spojrzał na nią ciepło
Leżeli w łóżku jakieś pół godziny, ale stwierdzili, że trzeba wstawać i odwiedzić Lou. Kim wstała z łóżka. Była ubrana w koszulkę Harrego, która była na nią za duża. Chłopakowi podobał się ten widok.
- Wyglądasz w tej koszulce naprawdę seksownie. – powiedział obejmując ją od tyłu
- Przestań, bo się zarumienię! – zaśmiała się
- Takim widokiem mógłbym witać każdy dzień. Co ty na to? – spojrzał na nią uroczo
- Przecież do 1 sierpnia pozostało 16 dni. Nie mogę wrócić z tobą. Poczekam tu z Rocio. Damy radę. Musimy. – obróciła się do niego przodem
- Nie chcę czekać. Chcę cię stąd zabrać jak najszybciej. Teraz, kiedy mam cię z powrotem nie mogę tak po prostu cię tu zostawić. – nachylił się i pocałował ją w szyję
- Znasz moją matkę na tyle, żeby domyślić się jakie będzie jej zdanie na ten temat. Misiu, wytrzymasz. – uśmiechnęła się promiennie i zaczęła się ubierać
Po dwudziestu minutach wszyscy byli gotowi do wyjścia. Kimberly postanowiła wpaść na chwilę do domu. Poszła do pokoju się przebrać. Zauważyła na szafce list, który dał jej Lou. Usiadła na łóżku i otworzyła kopertę. Ujrzała jasnozieloną papeterię i czarny atrament. Zaczęła czytać…

Droga Kimberly.
Chciałem już dawno napisać do Ciebie ten list, ale za bardzo się bałem. Teraz, kiedy mówią o Tobie media i dowiaduję się mało przyjemnych rzeczy o Twojej Matce musiałem się do Ciebie odezwać. Nie mogłem dłużej milczeć.
22 grudnia odebrałaś telefon, który potem dałaś Alicie. Reakcja Twojej Matki wskazywała na tragedię. Nie była to wiadomość o mojej śmierci. Od dawna nam się nie układało, a ja już nie mogłem tego wytrzymać. Poznałem wspaniałą kobietę, całkiem inną od Twojej Matki. Kiedy się urodziłaś Alicie się zmieniła. Nie była już tą samą kobietą, którą poznałem przed ślubem. Byłem z nią tylko ze względu na Ciebie. Kiedy postanowiłem się z nią rozwieść nie mogła tego znieść. Powiedziała Ci, że nie żyję, żeby uniknąć dalszych spotkań. Byłem wściekły, kiedy powiedziała mi o tym. Nie mogłem zrozumieć jej decyzji. Chciałem powiedzieć Ci prawdę, ale byłaś jeszcze dzieckiem i moje pojawienie się mogło źle na Ciebie wpłynąć. Sąd orzekł, że oboje mamy prawo do opieki nad Tobą, ale to nie było możliwe. Musiałem wyjechać.

Kimberly zaczęła płakać. Ukryła twarz w dłoniach. Cała się trzęsła. Nie mogła zrozumieć decyzji matki. Wyjęła telefon i napisała do Harrego „Przyjedź, proszę”. Kiedy troszkę się uspokoiła zaczęła czytać dalej.

Bardzo zastanawiało mnie to, w jaki sposób ukryła fakt, ze nigdzie nie ma mojego grobu. Dopiero, kiedy zadzwoniłem do Twojej Ciotki okazało się, że skłamała mówiąc, że jestem pochowany obok Twoich Dziadków w Glasgow, a to daleko. W dodatku Twoja Matka nie powiedziała mi o Twojej chorobie. Cały czas wmawiała, że wszystko jest w porządku i nie potrzebuje pomocy finansowej. Kiedy usłyszałem w mediach, że Harry Styles kupił Ci szczepionkę, na którą nie było stać Alicie. Byłem wściekły. Nie mogłem sobie wybaczyć tego, że nie było mnie przy Tobie. Cieszę się, że spotkałaś na Swojej drodze tych wspaniałych Chłopców. Mam nadzieję, że przekażą Ci ten list.
Niedawno przeczytałem artykuł, gdzie Twój chłopak mówił, że Matka siłą wywiozła Cię do Hiszpanii. Pomyślałem, że skoro mam prawo do opieki nad Tobą, to mogłabyś wrócić do Anglii. Wiem, że możesz nie chcieć mnie widzieć, ale ja po prostu chcę Ci pomóc. Jeżeli chcesz się ze mną spotkać to zadzwoń pod numer z wizytówki, która jest w kopercie. Mieszkam obecnie niedaleko Manchesteru, więc mógłbym odebrać Cię z lotniska. Bardzo chciałbym też spotkać się z Twoim chłopakiem. Mam nadzieję, że zadzwonisz.
Tata.

Kimberly siedziała jak wryta. Nie mogła powiedzieć słowa. Była w wielkim szoku. Jedyne co chciała zrobić to zabić matkę. Nie miała żalu do ojca. Chciała wyjechać z Hiszpanii i odnowić z nim kontakt. Kiedy Harry wszedł do pokoju zobaczył rozpłakaną dziewczynę. Nie wiedział co się stało, wiec od razy do niej podszedł. Ona jednak nic mu nie powiedziała. Wskazała ręką na list leżący na łóżku i podeszła do szafy. Hazza zaczął czytać. Na początku nie wiedział o co chodzi, ale przypomniał sobie o śmierci ojca Kim. To co przeczytał wprawiło go w zakłopotanie. Nie wiedział co miał powiedzieć. Kimberly szybko pakowała swoje rzeczy do torby. Kiedy skończyła spojrzała na Harrego pytająco.
- Ja muszę tam polecieć, ale nie chcę się z nim spotkać sama. – mówiła roztrzęsiona
Chłopak podszedł do niej i ją przytulił.
- Polecę z Tobą. – ucałował ją w czoło
Kim wzięła torbę i list w rękę. Zeszła na dół. Alicie zobaczyła bagaże córki, więc zwróciła się do niej z pytaniem:
- A ty dokąd się wybierasz? – zapytała oburzona
Kimberly wręczyła jej list. Nie zamierzała się długo tłumaczyć. Powiedziała tylko jedno krótkie zdanie i wyszła.
- Spotkać się z tatą, mamo.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Macie :D Nikt nie zgadł mojej cudownej zagadki :D
Mam nadzieję, że nikt się nie spodziewa dalszego ciągu wydarzeń :D
Co myślicie na temat Rocio & Lou ? Ja ich uwielbiam, nie wiem jak wy :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz