poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 11

            W salonie słychać było jedynie śmiech i dźwięk gitary. Pogoda, jaka panowała za oknem nie popsuła im humorów. Wszyscy tańczyli i śpiewali. Wszystko oczywiście zostało udokumentowane na kamerze. Nie mogło zabraknąć jedzenia i picia. Teraz Kim zrozumiałą dlaczego piwo zawsze zajmuje jedną półkę. Jest to miernik ilości. Jeżeli wypiją to co tam jest w pięć osób to się nie upiją. Jedna osoba musiała zostać trzeźwa, aby pojechać po Danielle. Padło na Lou. Nie skakał z radości, ale w ostateczności się zgodził. Zayn był operatorem kamery, a Niall grajkiem. Impreza się rozkręcała. Po piętnastu minutach zadzwoniła Danielle. Lou zebrał się i pojechał po nią na lotnisko. Oczywiście Harry wręczył mu listę zakupów. Brakowało im już chipsów i napoi. Niall zażyczył sobie jego ulubioną sałatkę ze sklepu na drugim końcu miasta, ale czego się nie robi dla przyjaciół. Po dwudziestu minutach na dół zszedł Liam. Nie zwrócił nawet uwagi na trwającą imprezę. Wszedł do kuchni po coś do picia, ale był zmuszony wejść do salonu, bo wszystko znajdowało się tam. Wziął puszkę piwa i wyszedł. Kim poszła za nim. Usiadł na kanapie w swoim pokoju, a ona usiadła obok niego. Siedzieli w cichy jakiś czas, ale to stało się krepujące.
- Chcesz się komuś wygadać? – zapytała
- Harry ma szczęście, że jesteś tu z nim. Danielle jest na drugim końcu kraju, bardzo za nią tęsknię. Chciałbym ją teraz przytulić. – mówił smutny
- Za niedługo wyjadę do innego kraju i razem z Harrym będziemy musieli to przetrwać. Ty i Danielle jesteście w zdecydowanie lepszej sytuacji. – mówiła starając się go pocieszyć
- Kiedy koncertujemy widuję ją tylko na Skype. Boję się, że mnie zostawi. – powiedział cicho
- Nie myśl tak. Na pewno cię kocha i nie chce cię stracić. Chodź do nas na dół, posmutamy razem, hm? – w tym momencie dostała smsa, że Danielle z Lou są już na dole
- Nie chcę psuć wam zabawy. – upił łyk piwa
- Chodź. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Jeżeli ty nie masz ochoty się bawić to nie zostawimy cię samego. – poklepała go po ramieniu
- Dzięki Kim. Cieszę się, że Hazza trafił właśnie na ciebie. – uśmiechnął się smutno – Spodobał ci się prezent?
- Tak, dziękuję. Właśnie Zayn nagrywa mi imprezę. Chodź, idziemy na dół, albo oni przyjdą tu. – spojrzała na niego ciepło
- No okej. – wstał i poszli na dół
W salonie panowała cisza. Liama trochę to zaskoczyło. Weszli do salonu, gdzie czekali chłopcy razem z Danielle. Kim podeszła do Harrego. Wszyscy obserwowali zachowanie Liama. Był zaskoczony. Kiedy ochłonął podszedł do swojej dziewczyny i mocno ją przytulił.
- Tęskniłem za tobą. – powiedział jej do ucha
- Wiem, Lou do mnie zadzwonił i mówił, że jesteś przybity. Dlatego przyleciałam. Dlaczego mi nie powiedziałeś? – spojrzała na niego
- Nie chciałem psuć ci planów, ale nie rozmawiajmy już o tym. – uśmiechnął się – Chłopaki, Kim… Dzięki. – powiedział i wziął Danielle na ręce kierując się w stronę schodów – Sorki, ale pozwolicie, że porwę moją piękną dziewczynę i zaszyjemy się w moim pokoju.
- Tylko ostrożnie! – krzyknął Lou – Nie chcę jeszcze zostać wujkiem!
Kiedy usłyszeli odgłos zamykających się drzwi wszyscy na nowo zaczęli się bawić. Tym razem jednak muzyka leciała z wieży, bo Niall nie mógł się doczekać skonsumowania swojej ulubionej sałatki. Kim z Harrym poszli do kuchni po chipsy. Dziewczyna wyciągnęła wszystko z reklamówek. Kiedy odwróciła się do Harrego przodem, on uniósł ją do góry i posadził na blacie.
- Przynajmniej teraz jestem w twoim wzroście. – zaśmiała się
- Zawsze myślałem, że nie lubię niskich dziewczyn, ale myliłem się. Uwielbiam niskie dziewczyny, w zasadzie to jedną dziewczynę. – powiedział i pocałował ją w szyję
- Harry… Myślę, że moja matka będzie chciała wyjechać jeszcze w tym tygodniu. To wszystko nie skończy się w chwili mojego wyjazdu, prawda? – zmartwiła się
- Oczywiście, że nie. Odwiedzę cię, wrócę po ciebie. Zabiorę cię stamtąd jak tylko zegar pokaże północ. Nie będę czekał ani minuty dłużej.
- Kocham cię, wiesz? – pocałowała go delikatnie
- Wiem, ale za niedługo będę wyglądał jak Liam. Obiecuję ci, że będę dzwonił codziennie. Nie dam ci tak łatwo o sobie zapomnieć. – zaśmiał się
- Poradzimy sobie, musimy.
Harry wziął jej twarz w dłonie i pocałował namiętnie. Kochał ją. Chyba nigdy nie czuł czegoś takiego. Kim była naturalna, miła, słodka. Taka jakiej potrzebował. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że będzie miał dużo pracy, ale postanowiła go wspierać. Za to był jej najbardziej wdzięczny. Im mniej od niego wymagała tym więcej chciał jej dać. Był pewny tego, że jeżeli chciałby powiedzieć dziennikarzom, że tylko się przyjaźnią nie miałaby nic przeciwko temu. Nie szczyci się tym związkiem, ani nie chce się ujawniać. W gazetach i tak jest już pełno plotek na temat pobytu chłopców w Liverpoolu i licznych wizytach w szpitalu. Kim pod tym względem była delikatna. Nie chciała niczego, czego nie chciał Harry. Byli ze sobą zgodni. Wspólnie uzgodnili, że to Hazza powie fankom o tym, że ma dziewczynę, bo domysły papparazzi mogą tylko pogorszyć sytuację. Chłopak proponował jej, żeby po powrocie z Hiszpanii zamieszkała z nimi. Nie chciał, żeby była sama w domu. Mimo tego, że czeka ich jeszcze trochę koncertów postanowił zabrać ją ze sobą, bo wszystko co robił w tym momencie było dla niej.
- Gdzie te chipsy?! – wykrzyczał Lou
- Sorki, już niosę. – powiedziała Kim schodząc z blatu
- Nieładnie świntuszyć w mojej pięknej kuchni. – pokiwał głową z politowaniem
- Oj cicho Louie, jak my świntuszymy to ci to nie przeszkadza. – zaśmiał się Harry
- Ja nie robię sprośnych rzeczy w kuchni! Jestem porządnym człowiekiem, nie to co ty! Jak możesz mnie oskarżać o robienie niesłusznych rzeczy?! – udawał zbulwersowanego
- Tak, tak. Mój grzeczny Boo Bear. – pogłaskał go po głowie
Zaczęli się śmiać i wrócili do salonu. Tam muzyka Nialla zastąpiła wieżę. Grał znajomą melodię. Kim zorientowała się, że to „One Thing” . Ktoś musiał zacząć śpiewać, a Liama nie było więc Lou przejął inicjatywę. Śpiewali wspólnie, kołysząc się na kanapie. Podobał jej się taki widok. Chłopaki pośpiewali jeszcze trochę i włączyli bajkę „Zaplątani”. Harry i Lou komentowali cały film.
- Z wami nie da się oglądać! – powiedziała Kim
- No ale widziałaś tego konia!? – Louie zwijał się ze śmiechu
- On już tak ma. – stwierdził Zayn
- Oglądamy coś jeszcze? – zapytał Hazza
- Nic więcej z wami nie oglądam. Nic nie pamiętam z tego filmu przez was. – powiedziała Kim
- Ja pamiętam konia! – krzyknął Lou, co wywołało śmiech Harrego
- Jesteście straszni. – podsumowała
- Ale i tak nas kochasz. – powiedział Niall
- Was tak, ale ich nie. – wskazała na Lou i Harrego
- Dobra, ja już się uspokajam. – zareagował na jej słowa Hazza
Po chwili wszyscy zdecydowali iść spać. Kim poszła z Harrym, Niall z Lou, a Zayn poszedł na poddasze do pokoju gościnnego, którego nikt nie lubił oprócz niego. Chłopaki nie chcieli tam spać, bo znajdowało się tam pojedyncze łóżko, a wszyscy byli przyzwyczajeni do spania z kimś.
            Kim poszła pod prysznic, a potem wskoczyła prosto do łóżka. Hazza już na nią czekał. Leżeli wygodnie w ciszy. Dopiero po chwili zaczęli rozmawiać o planach na jutro. Kiedy rozmowa się rozkręcała usłyszeli pukanie do drzwi.
- Proszę. – powiedział Harry, a w progu stanął Lou – Co jest?
- Niall najadł się tej swojej sałatki z fasolą i niestety zostałem zmuszony do opuszczenia tamtego pomieszczenia. Mogę spać z wami? – zapytał błagalnie
Harry chciał zaprotestować, ale Kim mu przerwała.
- Jeżeli się zmieścisz. – zaśmiała się
Lou ułożył się wygodnie obok Harrego i westchnął głęboko.
- Tylko z daleka od mojej dziewczyny. – ostrzegł do Hazza
- Spokojnie, to prędzej ona powinna martwić się o ciebie. – zaśmiał się
W pokoju nastała cisza i wszyscy usnęli. To był ciężki dzień dla Liama, ale ważne, że wszystko dobrze się skończyło.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Myślę, że rozdział się udał, ale Wy to oceńcie ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz