Rozdział 10
Kim weszła do domu w dobrym humorze. Zobaczyła swoją matkę w kuchni, ale ta nie odezwała się od niej. Dziewczyna zdawała sobie sprawę z tego, że powinna wczoraj zadzwonić. Rozejrzała się po domu. Niewiele się zmieniło od jej ostatniej wizyty. Ta cisza ją krępowała, więc poszła do swojego pokoju i doznała szoku. Wszystkie jej rzeczy były spakowane w pudła i ustawione pod ścianą. Szafy i pułki były puste. Nie chciała kłócić się z matką więc zaczęła rozpakowywać rzeczy. Po trzech godzinach przyszła jej matka.
- To nic nie zmieni. Ja już podjęłam decyzję. – powiedziała obojętnie
- Ja też podjęłam decyzję. Nigdzie nie jadę. – mówiła nadal wyciągając rzeczy z kartonów
- Oznajmiam ci, że jeżeli nie pojedziesz ze mną dobrowolnie to zabiorę cię siłą, ale wtedy twój chłopak i jego przyjaciele będę mieli problemy, a chyba tego chcesz im oszczędzić, prawda? – zapytała zdecydowanym tonem
- Dlaczego to robisz? – Kim była zła
- Powiem ci dlaczego. Wczoraj byłam w stanie ci zaufać i zostawić cię z twoimi przyjaciółmi, ale zachowałaś się nieodpowiedzialnie zostając tam na noc bez mojej zgody! Nie spałam zastanawiając się czy nie stała ci się krzywda! Od tej pory wychodzisz z domu tylko za moim pozwoleniem!
- Nie pojadę z tobą. – mówiła wściekła
- Nie masz wyjścia. Powiedz mi Kimberly, jak ty chcesz sobie poradzić skoro nie masz szkoły ani pracy? Będziesz całe życie mieszkała z tymi chłopakami? Nie chce mi się wierzyć, że trzymają cię przy sobie tak bezinteresownie. A może o czymś nie wiem? Może chłopcy ci płacą za usługi różnego typu? – spojrzała na córkę podejrzliwie
- Uważasz mnie za dziwkę?! – Kim była wściekła, miała ochotę czymś rzucić
- Zmieniłaś się. Wcale nie byłabym zaskoczona, gdyby moje przypuszczenia okazały się prawdziwe. – mówiła takim tonem, aby dziewczynę dotknęły te słowa
- Od tej chwili nie nazywaj mnie swoją córką, nie jesteś już moja matką, rozumiesz?! Wolę być sierotą niż mieć z tobą cokolwiek wspólnego! – wykrzyczała
- Nie tym tonem! Możesz mnie nienawidzić, ale i tak wyjedziesz do Hiszpanii. – powiedziała i skierowała się do wyjścia
- Poczekaj, ja jeszcze nie skończyłam. – powiedział Kim – Myślisz, że nie wiem, że sypiałaś z moim lekarzem z nadzieją, że da mi szczepionkę?! Wiem o tym doskonale, tylko powiedz mi teraz, kto tu jest dziwką!?
W tym momencie Alicie podeszłą i uderzyła swoją córkę w twarz. Kim była wściekła, po twarzy leciały jej łzy. Poczekała aż jej matka wyjdzie z pokoju i spakowała do swojej torby trochę ciuchów, szczoteczkę do zębów i kosmetyki. Za oknem padał deszcz, ale nie przeszkadzało jej to. Czekała aż jej matka wejdzie do łazienki. Kiedy ten moment nastąpił zeszła na dół i po cichu wyszła z domu. Poczuła na sobie dotyk kropli. Szła zdecydowanie przed siebie. Wiedziała, że do High Street jeszcze daleko. Nie miała pieniędzy na taksówkę, więc musiała iść pieszo. Strasznie zmarzła. Przeszła dwie ulicę, ale więcej nie dała rady. Usiadła na ławce przed jakimś sklepem i zaczęła płakać. W taką pogodę nawet nie było widać jej łez. Zastanawiała się co teraz zrobi. Miała szczęście, że torba była ze skóry i nie przemokła. Wyciągnęła z kieszeni telefon. Zakryła go ręką, żeby nie zmókł i wykonała wybrała numer.
- Tak Kim? – odezwał się głos w słuchawce
- Harry, możesz po mnie przyjechać? – zapytała zanosząc się płaczem
- Co się stało? Gdzie jesteś? – zapytał przestraszony
- Wszystko ci opowiem później. Jestem na samym początku Water Street.
- Już po ciebie jadę, schowaj się przed deszczem.
- Dziękuję. Czekam.- powiedziała i się rozłączyła
Dziewczyna czekała na Harrego jakieś 10 minut. Kiedy samochód podjechał, a z samochodu wybiegł Harry poczuła się lepiej.
- Kim! Co się stało?! – zapytał okrywając ją swoją kurtką
- Nie pozwól jej mnie zabrać. – prosiła go przez płacz
- Spokojnie, wsiadaj. – otworzył jej drzwi do samochodu
Wsiedli i odjechali. Z Kim woda leciała strumieniami, cała się trzęsła z zimna. Przez całą drogę do domu chłopców nie odezwała się ani jednym słowem. Dopiero, kiedy zatrzymali się pod domem zdołała wydusić z siebie cokolwiek.
- Dziękuję. – powiedziała szeptem
- Chodźmy do domu zanim się rozchorujesz. – odpowiedział
Weszli do środka. Harry od razu kazał jej ściągnąć mokre ciuchy, a Niallowi przynieść ręczniki. Nie wiedział co się stało, ale w tym momencie o tym nie myślał. Ściągała ciuchy i została w samej bieliźnie. Harry szybko zdjął z siebie górną część garderoby i przytulił ją, żeby ją ogrzać. Pomogło. Po chwili przestała się trząść. Ubrała suche ubrania i usiadła z Harrym przy kominku.
- Zrobić ci herbatę? – zapytał Zayn
- Jeżeli nie sprawi ci to kłopotu… - odpowiedziała
- Powiesz nam w końcu co się stało? – zapytał Harry
- Moja matka wczoraj była w stanie zostawić mnie w Anglii, ale po tym jak zostałam u was na noc bez jej zgody zmieniła zdanie i do tego twierdzi, ze sypiam z wami za pieniądze. Wypomniałam jej pewną rzecz i dostałam w twarz, wiec w najbliższym czasie nie wracam tam. Mogę tu zostać? – zapytała
- Oczywiście, że możesz. – powiedział Harry całując ją w czoło – Naprawdę nie da się już nic zrobić żebyś została?
- Nie. Zagroziła ze albo pojadę z nią dobrowolnie, albo wywiezie mnie siłą, a wtedy wy będziecie mieli problemy, a tego nie chcę. – zasmuciła się
- To może pojedź tam, a jak skończysz 18 lat to my dyskretnie zabierzemy cię z powrotem, hm? – zaproponował Niall
- Myślę, że tak będziemy musieli zrobić. – posmutniała – Będę za wami tęsknić.
- My też będziemy, ale mamy Skype, Twitcam i telefony. – Harry ją przytulił – Właśnie. Mamy coś dla ciebie. Już jakiś czas temu chcieliśmy ci to dać, ale nie było kiedy. Poczekaj chwilkę. – uśmiechnął się i poszedł na górę
- Gdzie jest Louis? – zapytała zdziwiona dziewczyna
- Siedzi z Liamem i grają. Za godzinę powinna przylecieć Danielle. Byłaby wcześniej, ale samolot miał opóźnienie. – wytłumaczył Zayn podając jej herbatę
- Dziękuję bardzo. – uśmiechnęła się
- Może coś zagram? – zaproponował Niall – Pójdę po gitarę.
Za chwilę z góry zeszli wszyscy za wyjątkiem Liama, Kim rozumiała jego stan. Za niedługo sama będzie się tak zachowywać. Miała tylko nadzieję, ze nie pozabija się z matką w tej Hiszpanii. To nie byłoby zdrowe. Harry podszedł do niej z prezentem zapakowanym w ładny papier.
- To od nas wszystkich, od Liama też, ale teraz ma dołka, więc siedzi u siebie. – powiedział Hazza i pocałował ją
- Fu! – krzyknął Lou
- Dziękuję, ale z jakiej okazji? – zapytała zdziwiona
- Bez okazji. – powiedział Zayn – Wpadliśmy na pewien pomysł i postanowiliśmy go zrealizować. – uśmiechnął się
- No otwórz! – powiedział Niall
- Spokojnie, już otwieram! – zaśmiała się
Zaczęła delikatnie oklejać papier. Jej oczom ukazało się pudełko, w środku którego była kamera. Piękna, srebrna kamera. Wzruszyła się i zaczęła ściskać wszystkich. Wiedziała, że teraz będzie mogła uwiecznić każdą chwilę z nimi. Popłakała się. Jeszcze nikt nigdy nie zrobił dla niej czegoś takiego. Wyciągnęła kamerę i włączyła. Miała na niej już nagrane niektóre zabawne sytuacje, które przydarzyły się chłopcom w tym domu. Kupili ją wcześniej. Teraz, kiedy weźmie ją ze sobą do Hiszpanii będzie miała ich ze sobą.
- Kocham was chłopcy. – powiedziała wycierając łzy z policzka
Po ckliwym wyznaniu wszyscy się przytuli, a potem tańczyli i śpiewali do dźwięków gitary. Takiego przebiegu wydarzeń Kim się nie spodziewała.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie dostałam odpowiedzi, więc wklejam . (bo piszę je na kompie) Powiem wam, że jestem z niego zadowolona.
Czekam na komentarze! Miłego czytania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz