poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 28

Zayn siedział z wytrzeszczem oczu wpatrując się w przyjaciela. Nie mógł wydusić z siebie ani słowa. Nerwowo przeczesał ręką włosy. A wiec to chciał mu powiedzieć wtedy, kiedy spił się jak świnia. Jego Blonasek jest gejem! Jak mógł przeczyć tak ważny szczegół? Przecież od tej pory wszystko się zmieni. To już nie będzie tylko przyjaźń. Teraz w każdym jego ruchu będzie doszukiwał się podtekstu. Nie wiedział co miał mu odpowiedzieć.
- Zaskoczyłeś mnie… - wydukał – Nie wiem co mam powiedzieć…
- Rozumiem, nic nie mów. – powiedział zawstydzony Niall
Zayn wpatrywał się w niego jeszcze przez chwilę. Nie potrafił sobie tego poukładać. Spali w jednym łóżku, przytulali się. Przecież był pewny, że to nic nie znaczy, że to tylko część przyjaźni. Wziął głęboki oddech. Wyszedł na balkon, żeby ochłonąć. Potrzebował tego. Fala zimnego powietrza uderzyła go w twarz. Mimo, iż było lato noce bywały chłodne. Po chwili przebywania w tej temperaturze w samej koszulce dotarło do niego, że właśnie zostawił swojego najlepszego przyjaciela z jego największym problemem. Ostatnim czego chciał było zostawienie go przez jego orientację. Wszedł do środka i poklepał Nialla po plecach.
- Stary, będzie dobrze. Chłopaki zrozumieją, na pewno. – pocieszał go
- Boję się, że mnie odtrącą. Nawet nie wiesz jakie to uczucie walczyć z samym sobą. Lecą na ciebie tysiące fanek, a ty wolisz mężczyzn. Jestem beznadziejny. – ukrył twarz w dłoniach
- Niall, wszystko będzie jak dawniej. Nic się nie zmieni, rozumiesz? – szturchnął go
- Mam nadzieję…
Po tym wyznaniu Zayn długo nie mógł usnąć. Zastanawiał się co skłoniło go do takiego wyznania. Czy jest w kimś zakochany? A może to przejściowe? Nie wiedział. Próbował uświadomić Blondynowi, że chłopcy powinni wiedzieć, ale uparł się, że powie im w odpowiednim czasie. Czarnowłosy przyglądał się chłopakowi śpiącemu obok niego. Był taki niewinny kiedy spał. Zayn przypomniał sobie wszystkie wspólne chwile. Aż łezka zakręciła mu się w oku. Nie wyobrażał sobie teraz życia bez niego. Mimo, że Niall był gejem to nie zmieniło faktu, że bardzo go kochał, tak samo jak resztę zespołu. Postanowił zostawić sobie trochę rozmyślań na jutro. Ucałował Blondyna w czoło i poszedł spać.
Poranek zapowiadał się obiecująco. Wszyscy już o 9 rano byli jak nowo narodzeni. Jedynie Niall się spóźnił, co wywołało ogromne zdziwienie. W końcu niecodziennie Niall spóźnia się na śniadanie. Blondyn widząc Louisa robiącego tosty podszedł do niego od tyłu i szepnął do ucha:
- Zrobisz mi też? Ładnie proszę. – uśmiechnął się szeroko
- No dobra, ale ostatni raz. – zagroził Lou
Wszyscy usiedli do stołu i wspólnie skonsumowali śniadanie. Zayn cały czas spoglądał na Nialla. Każdy jego ruch wydawał mu się inny niż przedtem. Kiedyś nie byłoby nic dziennego w szeptaniu Lou do ucha, ale po wczorajszej rozmowie wszystko miało inny charakter. Czarnowłosy wziął szklankę mleka i wyszedł na werandę. Usiadł na drewnianej huśtawce i zamyślił się.
- Wszystko w porządku? – usłyszał głos Harrego
- Tak, myślę, że tak. – upił łyk
- Właśnie widzę. Coś cię gryzie. – usiadł obok niego
- Nie, po prostu Lou ma dziewczynę, ty masz dziewczynę, Liam ma dziewczynę, czuję się beznadziejnie. – skłamał
- Zawsze możesz związać się z Niallem. – wycedził Hazza
Zayn spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami. Nie wiedział co ma powiedzieć, żeby nie wyjść na kretyna. Zmieszał się lekko. Bez odpowiedzi poszedł do swojego pokoju. Miał ochotę się komuś wygadać, ale wiedział, że to wiąże się ze zdradą przyjaciela. Odetchnął i z powrotem zszedł na dół. Wszyscy spojrzeli na niego przenikliwie. Domyślił się, że Harry powiedział im o sytuacji na werandzie.
- Zayn? Chcesz nam cos powiedzieć? – zaczął Liam
- Jeżeli masz jakiś problem to możesz nam powiedzieć. – kontynuował Harry
Czarnowłosy spoglądał raz na Nialla, raz na resztę. Czuł ich nacisk. Nie wiedział co ma zrobić. Ręce zaczęły mu się trząść.
- Wszystko w porządku. – jąkał się
- Wątpię. – powiedział Lou
Był zdenerwowany. Jego błędny wzrok dawał im do zrozumienia, że coś jest nie tak. Zayn napotkał wzrok Nialla. Blondyn nie mógł dłużej patrzyć na zakłopotanie przyjaciela.
- To przeze mnie. – powiedział Niall, po czym zasłonił swoje usta dłonią. Nie chciał tego powiedzieć.
- A więc słuchamy. – powiedział Liam i wszystkie spojrzenia skierowały się na Blondyna
Niall wziął głęboki oddech. Nie chciał, żeby Zayn płacił za to, że on postanowił powiedzieć swój sekret właśnie jemu. Był zdenerwowany. Bał się ich reakcji. Nie chciał dłużej nic przed nikim ukrywać. Za długo trzymał to w sobie. Starał się z tym walczyć, ale to nie było takie proste, kiedy nie mogłeś ocenić czy kobieta jest piękna, ale doskonale potrafiłeś posegregować mężczyzn na tych przystojnych bardziej i mniej.
- Czekamy. – naciskał Hazza, ale Kim szturchnęła go łokciem
- Zayn zachowuje się tak przeze mnie… - zaczął Blondyn
- To już wiemy. – powiedział Lou
- Zamknij się Louis! Daj mu mówić. – uspokajała Danielle
- Jestem gejem. Zadowoleni? – powiedział Blondyn i niemal wybiegł z domu
- Niall! Zaczekaj! – krzyknął Zayn
Wszyscy spojrzeli na siebie zmieszani. Nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. Chcieli dowiedzieć się o co chodzi, a nie zranić przyjaciela.
- Jesteście bandą idiotów. Gratuluję. – powiedziała Rocio, która przyglądała się sytuacji z boku
- Może powinniśmy za nim pójść? – zasugerował Hazza
- Nie, teraz Zayn z nim pogada. Jak wróci to go przeprosimy. – mówiła Kim
- Macie racje. – powiedział Liam
Wszyscy poszli do swoich pokojów czekając na to co wydarzy się później. Zdawali sobie sprawę z tego, że zawalili na całej linii, ale mieli nadzieję, że Niall im wybaczy. Jego orientacja nie przerażała ich aż tak bardzo jak fakt, że Blondyn czuję się teraz odrzucony. Dobrze, że chociaż Zayn potrafił się zachować. Zachowali się strasznie pusto. Nie dali mu wyboru, tylko przycisnęli go do ściany i kazali mówić. Nie tak postępują przyjaciele.
Nikt nie mógł sobie znaleźć miejsca. Kręcili się z pokoju do pokoju czekając na powrót chłopców. Niestety czas niesamowicie się dłużył. Zayn wybiegł za Niallem od razu. Nie mógł znieść takiego widoku. Nie miał za złe przyjaciołom ich zachowania. Po prostu się martwili. Czarnowłosy biegł za nim jakiś czas, aż dotarli do dziwnej bocznej alejki, która prowadziła do starej altanki. Zayn przypomniał sobie to miejsce. Harry ich tu przyprowadził. Mówił, że tutaj chodził śpiewać, bo nikt tam nie chodzi i nic nie słychać. Blondyn usiadł tak, aby nikt go nie widział. Nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, że Zayn biegł za nim. Czarnowłosy usiadł obok niego w milczeniu.
- Po co tu przyszedłeś? Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Wracaj do domu. – rzekł załamany Blondyn
- Niall, nie wygłupiaj się. Wszystko będzie jak dawniej. Teraz wiedzą i będzie łatwiej. Naprawdę. – starał się go pocieszyć
- Czy ty myślisz, że ja jestem głupi? Że nie wiem dlaczego wyszedłeś z kuchni podczas śniadania? Chłopcy teraz dzwonią do managera, żeby usunąć mnie z zespołu, brzydzą się mnie tak samo jak i ty! Jeżeli masz zamiar teraz mieszać mnie z błotem to odpuść sobie. Nie musisz mnie prowokować do wyjazdu, już podjąłem decyzję, nie będę wam przeszkadzał.
- Niall! Czy ty do cholery słyszysz co mówisz?! Jesteś częścią One Direction! Bez ciebie nie będzie tej pieprzonej całości! Myślisz, że nam jest tak łatwo patrzyć jak się dołujesz?! To że jesteś gejem niczego nie zmienia! – krzyczał zdenerwowany Zayn
- Tylko dlatego jestem wam potrzebny? Żeby było was pięciu? Weźcie sobie kogokolwiek innego. – powiedział spokojniej
- Niall… Bez względu na wszystko będziesz częścią nas. Twoja orientacja nic tu nie zmienia. Wszystko będzie jak dawniej. – uspokajał go
- Zayn, w ich oczach jestem zerem… - Blondyn spuścił głowę, a łza spłynęła mu po policzku
Czarnowłosy nie mógł tego znieść. Nie chciał, żeby Niall płakał. Wszystko co mówił było nieprawdą. Chciał go pocieszyć, ale nic mądrego nie przyszło mu do głowy. Spojrzał na bezbronnego chłopaka i nie zastanawiając się długo ujął jego twarz w dłonie i złożył na jego ustach delikatny, subtelny pocałunek. Zayn odsunął się od przyjaciela. Widząc jego zdziwienie chciał się oddalić, jednak Niall mu na to nie pozwolił. Ponownie złączył ich usta, tym razem jednak w namiętnym i pełnym pożądania pocałunku. Ku jego zaskoczeniu ciemnowłosy nie odepchnął go od siebie, lecz odwzajemnił pocałunek. Kiedy oderwali się od siebie nie potrafili spojrzeć sobie w oczy. Spoglądali na siebie ukradkiem z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie dało się ukryć rumieńca, który pokrył ich policzki.
- Niall… - zaczął Zayn
- Przepraszam. – powiedział Blondyn
- Nie, czekaj… To było… Przyjemne? – odważył się na niego spojrzeć
Niall nie wiedział co ma powiedzieć. Właśnie całował się ze swoim przyjacielem. To był co najmniej dziwne. Zayn widząc zakłopotanie Blondyna odezwał się.
- Wiesz o czym rozmawiałem z Harrym na werandzie? – Niall zaprzeczył – Mówiłem mu, że czuję dziwnie, bo oni wszyscy mają dziewczynę, a ten kretyn powiedział, że mogę się związać z tobą.
Wypowiedź Czarnowłosego wywołała śmiech Nialla.
- Chodźmy do domu. – powiedział Zayn
Nie czekając długo Blondyn wstał i razem poszli w stronę domu Harrego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Macie 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz