poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 13

            Harry nie był doświadczonym kucharzem, więc poprosił o pomoc Liama. To nie miał być zwykły obiad, więc musiał wymyślić coś, czego nie jedzą na co dzień. Zayn zaproponował roladki schabowe w sosie śmietanowym. Takie danie wiązało się oczywiście z zaangażowaniem większej ilości osób, więc chłopcy podzielili się pracą. Średni czas przygotowania wynosił 45 minut, ale chłopcom zajęło to 1,5h. Zayn i Niall nakryli stół białym obrusem i rozłożyli talerze, a Lou pojechał do sklepu po białe wino do obiadu. Wszystko musiało być idealnie. Chłopcy byli z siebie zadowoleni. Harry był wdzięczny za okazaną pomoc. Kiedy Louie wrócił, Liam zaprosił dziewczyny do stołu. Czuły piękny zapach dochodzący z kuchni, ale nie spodziewały się takiego widoku. Pięknie nakryty stół, biała zastawa, kieliszki, białe wino. Wszystko niczym z filmu. Nie mogły uwierzyć, że chłopcy sami to zrobili. Zanim zaczęli jeść, Harry podszedł do Kim i wręczył jej piękne, małe prostokątne pudełeczko, w którym znajdował się złoty naszyjnik z sercem, na którego wewnętrznej stronie znajdował się wygrawerowany napis „You are everything I see..- Harry”. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Była zdziwiona. Takiego napisu nie robi się w 5 minut, więc musiał zamówić do wcześniej. Podszedł do niej i pomógł jej go założyć.
- Ja… Nie wiem co mam powiedzieć… - mówiła zszokowana
- Powiedz tylko czy ci się podoba. – oznajmił Hazza
- Jest piękny, ale kiedy ty… - przerwał jej
- Zamówiłem go wcześniej, ale dziś rano go odebrałem. Chciałem ci dać go jak przyjechałem, ale nie spodziewałem się takiego przebiegu wydarzeń. Caroline już tu nie ma. Mam nadzieję, że nie będziesz się długo gniewać. – przytulił ją mocno
- Dziękuję. – powiedziała szeptem
- Dobra! Koniec! Mój cudowny obiad wystygnie! – poganiał ich Lou
Wszyscy usiedli do stołu i zaczęli jeść. Wszystko wyszło im idealnie. Harry zdawał sobie sprawę z tego, że lada dzień zjawi się Alicie i zabierze córkę. Szczególnie martwiło go to, że nie zadzwoniła do Kim ani razu. Czuł, że to cisza przed burzą. Zastanawiało go, co jeszcze Caroline powiedziała Kimberly. Nie mógł sobie wybaczyć tego, że ją tu przywiózł. Mógł zastanowić się dwa razy zanim jej to zaproponował. Zdawał sobie sprawę z tego, że on ma jeszcze wobec niego jakieś plany, ale on nie zamierzał angażować się w nic co ma z nią związek. Po obiedzie udał się do swojego pokoju i włączył laptopa. Postanowił zrobić Twitcam, żeby fani o jego dziewczynie dowiedzieli się od niego, a nie z gazet. Czuł się do tego zobowiązany. Usiadł na łóżku, wziął głęboki oddech i włączył kamerę. W 3 minuty miał ponad 5 tys. wyświetleń.
- Cześć wszystkim. To nie będzie długi Twitcam, bo jestem tu tylko po to, żeby wam coś zakomunikować, a raczej do czegoś się przyznać. Chciałbym sprostować domysły o naszej wizycie w Liverpoolu. Nie ma to nic związanego z Caroline Flack. To, że dziś się spotkaliśmy było czystym przypadkiem. Przyjechaliśmy tu w innym celu. Dostaliśmy list od dziewczyny, która leżała w szpitalu ze śmiertelną chorobą, a jej ostatnim życzeniem było nas spotkać. Pojechała w tym celu na koncert w Manchesterze, ale jej zdrowie tego nie zniosło i wróciła do szpitala. Była umierająca, wiec napisała nam list, w którym pisało, jak bardzo nas podziwia. Nie zastanawialiśmy się długo, od razu kupiliśmy bilety na samolot do Liverpoolu. Kimberly, bo tak ma na imię, nie powiedziała nam wszystkiego. Mogła żyć, ale potrzebowała drogiej szczepionki, na którą jej matka nie miała pieniędzy. Kiedy się dowiedziałem od razu znalazłem jej lekarza i kupiłem szczepionkę, przez co miałem z nią małą wymianę zdań. Kim wyzdrowiała. – zrobił pauzę – A teraz czas na te gorsze wieści. Spędzaliśmy razem naprawdę dużo czasu i jak każdy człowiek mam uczucia i zdarza mi się zakochać. Tak właśnie się stało. Oddałem Kimberly moje serce po kilku dniach. W tym momencie nie potrafię bez niej żyć. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i nie będę musiał czytać gróźb pod jej adresem. Jest wspaniała. Kocha mnie mimo, że zdarza mi się zrobić coś głupiego. Dziś zawaliłem na całej linii, ale chyba się już nie gniewa. Za niedługo papparazzi ukażą masę naszych zdjęć bo śledzą każdy nasz krok. Proszę was dziewczyny. Nie skaczcie z mostów, nie rzucajcie się pod pociągi ani nic z tych rzeczy. Liczę, ze zaakceptujecie ją na przykładzie Danielle. Trzymajcie się. – rozłączył się
Miał już to za sobą. Czuł się lepiej. W tym momencie zapobiegł wszelkim domysłom i plotkom. Leżał na łóżku czytając komentarze fanów. Była ich masa. Większość fanów życzyła mu szczęścia, reszta miała nadzieję, że jest młodsza od Caroline. Harry odpisał, że Kim za 25 dni kończy 18 lat, co wywołało masę pozytywnych komentarzy. Zamknął laptopa i zszedł na dół. Wszyscy siedzieli w salonie oglądając jakiś teleturniej. Harry spojrzał krzywo na prowadzącego.
- Naprawę nie ma nic ciekawszego?  - rzucił się Lou, który miał pilota
- Ja chcę oglądać to! – krzyczał Louie
Bili się jeszcze chwilę o pilota, ale nic im to nie dało, bo Danielle wyłączyła telewizor.
- W takim razie nie oglądamy nic. – podsumowała
- Widzisz co zrobiłeś?! – zbulwersował się Lou co wywołało dawkę śmiechu
Harry opowiedział wszystkim o Twicamie. Kim była przerażona. Każdy portal plotkarski pokazywał ich udostępnione zdjęcia i cytował wypowiedź Hazzy. Ogarnęła ją lekka panika.
- Dziewczyny z całego świata mnie nienawidzą. – załamała się
- Będzie ok. Przeczytaj ich reakcje, są naprawdę w porządku. – pocieszał ją
- Wszyscy skaczą z radości, że jesteś młodsza od Caroline. – zaśmiał się Lou
- Najgorsze za wami. Teraz tylko czekać aż wszystko ucichnie i wszyscy będą do ciebie przyzwyczajeni. Wiem coś o tym. – zaśmiała się Danielle
Kimberly odwiedziła na telefonie swojego Tweetera. Miała masę pytać o to, czy to ona jest dziewczyną Harrego. Pozostawiła to na razie bez odpowiedzi. W salonie zapadła cisza.
- Co robimy? – zapytał znudzony Niall
- Nie wiem, nie mam pomysłu. – odpowiedział Zayn
- Może chodźmy do kina? – zaproponował Lou – Na jakiś horror!
- Louie, wybacz, ale gdybym chciała iść za komedię to poszłabym na komedię. Z tobą nie da się oglądać filmów. – przyznała Kim
- Nieprawda! Tylko tamten koń był śmieszny! – bronił się
- To może pójdziemy na kręgle, bilard czy coś? – zaproponował Zayn
- O tak! – powiedział entuzjastycznie Harry
- No to się zbieramy. – powiedział Liam
Po kilkunastu minutach wszyscy byli gotowi do wyjścia, Kim wzięła ze sobą kamerę, którą i tak zabrał jej Niall, który chciał być operatorem. Wszyscy zapakowali się do auta i odjechali.
            Kręgle okazały się bardzo dobrym pomysłem. Rywalizacja była zacięta, ale mimo wszystko wszyscy dobrze się bawili. Danielle bardzo dobrze szło, tuż za nią była Kim. Chłopcy poczuli się urażeni tym, ze dziewczyny grają lepiej od nich wiec postanowili zmienić rozrywkę. Harry, Kim, Danielle i Liam grali w bilarda w dwuosobowych drużynach, Niall z Lou grali w piłkarzyki, a Zayn w Pinballa. W taki sposób minęło im całe popołudnie. Na kolacje pojechali do najlepszej pizzerii w mieście. Pół godziny zajęło im wybieranie dodatków. Zayn chciał ostre papryczki, a dziewczyny kurczaka. Na końcu jednak postanowili zamówić 3 pizze. Kim z Danielle jedną, Harry z Lou i Liamem drugą, a Niall z Zaynem trzecią. Do tego oczywiście soczek, bo przy stole została wprowadzona zasada, że nie zamawiają piwa, bo albo piją wszyscy, albo nikt. Niestety ktoś musiał prowadzić, a to wpłynęło na to, że każdy musiał zadowolić się tym co było. Podczas oczekiwania na pizzę do Kim zadzwoniła matka.
- Tak? – odebrała Kim
- Jutro o 13 masz być na lotnisku, inaczej wezwę policję. – powiedziała chłodno Alicie
- Naprawdę muszę? – zapytała załamana
- Tak. Podjęłam już decyzję. Powinnaś mi dziękować, że nie zadzwoniłam na policję, kiedy uciekłaś.
- Wybacz, ale nie będę ci za to pomników stawiać. Miałam prawo spędzić z nimi trochę czasu. Ale ty tego nigdy nie zrozumiesz. – rozłączyła się
- Twoja matka? – zapytał zmartwiony Harry
Kim skinęła twierdząco głową.
- Co mówiła? – zapytał Liam
- Jutro o 13 mam być na lotnisku, bo inaczej przyjedzie po mnie z policją. – powiedziała załamana
- Poradzimy sobie. Pamiętasz co ci mówiłem? Będę dzwonił, pisał, odwiedzę cię, a potem zabiorę z powrotem do Anglii. – przytulił ją Hazza
- To tylko 24 dni. – próbował ją pocieszyć Lou
Kiedy zjedli wrócili do domu i włączyli jakąś komedię. Chociaż trochę poprawił im się humor. Siedzieli do późna i nagrywali wygłupy Nialla. Kiedy zegar pokazał godzinę 1:00 wszyscy uznali, że najwyższy czas pójść spać. Kim z Harrym jeszcze długo rozmawiali leżąc w łóżku. Jutro wszystko miało się zmienić, ale kochali się i wiedzieli, że dadzą sobie radę, bo nie są sami. Mają najlepszych przyjaciół na świecie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nawet się udał. Czekam na wasze opinie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz