Rozdział 30
Ta noc nie należała do najspokojniejszych. Danielle długo kłóciła się Liamem. Nie dało się nie usłyszeć krzyków dziewczyny. Wszyscy uznali to za zwykłą kłótnię, ale w pewnym momencie Harry usłyszał okrzyk bólu. Wiedział, że Liam jest pijany i mógł zrobić coś głupiego. Szybko skierował się do ich pokoju. Zobaczył jak jego przyjaciel mocno ściska nadgarstki Danielle i przyciska ją do ściany.
- Liam! Jesteś pijany, uspokój się! – odciągał go
- Nie jestem pijany. – mówił jąkając się
- Danielle, idź do Kim. Lepiej nie śpij z nim dzisiaj.
Dziewczyna niemal wybiegła z pokoju. Wpadła do Kim, a po policzkach spłynęły jej łzy.
- O co poszło? – zapytała obejmując przyjaciółkę
- O to jak mnie zignorował przy kumplach. Byłam zła. Powiedziałam mu co myślę, ale nie sądziłam, że może w jakikolwiek sposób zrobić mi krzywdę. – spojrzała na sine nadgarstki
- Był pijany, nie wiedział co robi. Jutro nakopię mu do dupy za to co zrobił. Widzisz co alkohol robi z człowiekiem. Jestem pewna, że będzie cię na kolanach przepraszał. – mówiła Kim
- Nie musi mnie błagać o przebaczenie. Chcę tylko, żeby mnie przytulił i obiecał, że to się nie powtórzy. – mówiła łkając
Po piętnastu minutach już spała. Harry wygarnął Liamowi. Poszedł spać na kanapę, bo w jego łóżku spała Danielle. Był zły na przyjaciela za to co zrobił. W połowie nocy Kim zeszła na dół do swojego chłopaka. Nie umiała zasnąć bez jego zapachu.
- Dlaczego nie śpisz? – zapytał troskliwie
- Nie mogłam usnąć. – wtuliła się w niego
Harry ułożył ją obok siebie. Może kanapa to nie to samo co dwuosobowe łóżko, ale zmieścili się. Patrzył na nią czule i głaskał ją po policzku.
- Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie za to, że pobiłem Jacka. – zaczął
- Harry… Ja uważam, że potraktowałeś go za surowo. Nie zrobił mi krzywdy. – mówiła spokojnie
- Ale dotknął cię. Miałem ochotę go zabić. – oznajmił
- Na szczęście chłopaki cię od niego zabrali. – pocałowała do subtelnie
- Kocham cię. – uśmiechnął się do niej słodko
- Ja też cię kocham wariacie. – ucałowała go w czoło
Rozmawiali jeszcze jakieś 15 minut, aż w końcu zasnęli. Niall mimo alkoholu we krwi nie chciał spać. Cały czas pilnował śpiącego Zayna. Tylko teraz mógł patrzyć na niego bez przeszkód. Czuwał, żeby nic nie zaburzyło jego snu. Wyglądał tak słodko i niewinnie. Dopiero nad ranem Niall postanowił zdrzemnąć się na fotelu. Jak pomyślał tak też zrobił. O 4 nad ranem wszyscy spali.
Pierwsza wstała Danielle. Od razu zaglądnęła do Liama. Spał jeszcze. Ucałowała go w czoło. Mimo wczorajszej kłótni nadal bardzo go kochała. Uśmiechnął się smutno i zeszła na dół. Zrobiła sobie herbatę i usiadła przy stole. Za chwilę z salonu wyłoniła się Kim, a tuż za nią Hazza. Po piętnastu minutach na dole był już Lou z Rocio. Dopiero po jakiejś godzinie zszedł Liam. Pamiętał co zrobił. Czuł się strasznie. Kim od razu obrzuciła go wściekłym spojrzeniem. Patrzył na smutną Danielle. Podszedł do niej i złapał ją za rękę prowadząc ją na werandę. Nie opierała się. Spojrzała na niego pełnym bólu wzrokiem. Liam był na siebie wściekły. Nigdy nie posunąłby się do czegoś takiego na trzeźwo. Delikatnie złapał ja za rękę i obejrzał nadgarstek. Serce go kuło. Czuł się jak sukinsyn, który nie potrafi docenić swojej kobiety. Wziął głęboki oddech. Wydawało mu się, że cokolwiek nie powie, to dla niej nie będzie miało znaczenia. Zadał jej ból. Wstyd zjadał go od środka. Nie mógł znaleźć nic na swoje usprawiedliwienie.
- Danielle.. – zaczął – Przepraszam. To nigdy nie powinno się wydarzyć. Kocham cię. Obiecuję, że nigdy więcej się nie upiję. – ujął jej twarz w dłonie
Dziewczyna widziała żal w jego oczach. Wiedziała, że mu wybaczy. Potrzebowała jego ciepła. Wczorajsza kłótnia była jak spotkanie z całkiem obcym człowiekiem. Ten Liam, którego znała był całkiem inny. Czuły, ciepły i troskliwy.
- Wybaczysz mi? – wyszeptał
Nie odpowiedziała. Wpadła w jego ramiona. Chłopak wiedział co to oznacza. Odetchnął z ulgą. Miał wspaniałą dziewczynę. Nigdy więcej nie chciałaby widzieć jej w takim stanie. Kiedy spojrzał na jej nadgarstki nadal były sine. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo ją zranił. Odgonił od siebie te myśli. Teraz liczyła się Danielle. Nachylił się nad nią i pocałował czule. Objął ją ramieniem i razem wrócili do domu. Wszyscy widząc ich razem odetchnęli z ulgą. Po chwili Zayn zaszczycił ich swoją obecnością. Wyglądał jak zmora. Nic nie pamiętał z wczoraj. Wszyscy zastanawiali się dlaczego Nialla jeszcze nie ma. O jego uczuciu do Zayna wiedziała tylko Danielle i Liam. Nikt więcej nie zorientował się wczoraj.
- Zayn, co ci wczoraj odbiło z tą Sandrą? – wycedził Lou
- O co chodzi? Nic nie pamiętam. – mówił łapiąc się za bolącą głowę
- Nic? – spojrzała na niego Danielle
- No nic, przecież mówię. – rozzłościł się – Co się takiego wczoraj stało?
- Gdyby Sandra urodziła za 9 miesięcy dziecko prawdopodobnie byłbyś ojcem. – rzekł Lou
- Co?! – oczy mało nie wyszły mu z orbit
- Najpierw Cię upiła, a potem chciała cię zabrać na numerek, nie opierałeś się. Masz szczęście, że Niall to zauważył. – powiedział Louis
- Ale jak!? – dopytywał
Dotarło do niego, że gdyby nie Niall miałby problemy. Chciał mu podziękować, ale nie wiedział jak. Na razie chciał się dowiedzieć wszystkiego o swoich wczorajszych wybrykach.
- Na początku pogawędka, trele, duperele, a potem jak byłeś bardziej wstawiony nie szczędziliście sobie czułości. – opowiadała Danielle
- Niall nic ci nie mówił? – zdziwił się Louis
- Nie… musze z nim pogadać. – powiedział i poszedł na górę
Danielle miała mu bardzo wiele do powiedzenia, więc pobiegła za nim. Chciała go złapać zanim wszedł do pokoju. Udało jej się. Wzięła go za szmaty i przycisnęła go ściany.
- Lepiej słuchaj uważnie, bo nie będę się powtarzać. – zaczęła – Niall nie jest normalnym chłopakiem. Jest cholernie wyjątkowy, ale to chyba już wiesz. Wczoraj kiedy ty zabawiałeś się w najlepsze on przeżywał załamanie nerwowe. Nie wiem co zaszło między wami, kiedy pobiegłeś za nim wczoraj, ale w każdym bądź razie dużo to zmieniło. Niall coś do ciebie czuje czy ci się to podoba czy nie. – powiedziała zdenerwowana
- Skąd to wiesz? – wydukał zdziwiony
- Patrzył na was wczoraj. Na ciebie i Sandrę. Nie cieszył się, płakał. Co byś sobie pomyślał patrząc na niego? Przecież nie był zazdrosny o Sandrę. Jest gejem. Nie wierzę, że pokochał cię bez powodu. Musiałeś coś zrobić, więc teraz z łaski swojej zrób coś, żeby nie cierpiał. On siedział przy robie całą noc, żebyś nie udusił się swoimi wymiotami. Nie powiedział ci ani słowa na temat wczorajszych wydarzeń, bo wiedział, że nie należysz do niego. Jeżeli go zranisz to cię własnoręcznie wykastruję. – ostrzegła i wróciła na dół
Zayn stał jeszcze przez chwilę jak wryty. Zrozumiał, że Niall go kocha. Na samą myśl o tym Blondynku zrobiło mu się ciepło. Ostatnią rzeczą jakiej by chciał to jego cierpienie. Usiadł pod ścianą. Przypomniał sobie moment, kiedy się pocałowali. Ta chwila była doskonała pod każdym względem. Nie zastanawiał się długo nad swoją decyzją. Lekko uchylił drzwi pokoju. Zobaczył pąkującego się Blondyna. Zaniemówił. Nie mógł pozwolić na jego wyjazd. Niall stanął przy oknie. Zayn wykorzystał sytuację. Szybko skierował się w jego stronę. Niall spostrzegł go. Chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył. Zayn zamknął mu usta głębokim, namiętnym pocałunkiem. Blondyn nie bronił się. Pragnął tego jak nigdy przedtem. Po chwili jednak dotarło do niego, że dla Zayna może to nic nie znaczyć, więc odtrącił go. Czarnowłosy patrzył na niego pytająco.
- Nie Zayn, nie mogę tak żyć. Dla ciebie to nic nie znaczy, a dla mnie każdy twój pocałunek jest czymś cudownym. Nie baw się mną. – prosił
- Nie bawię się. Niall, ja zrozumiałem coś ważnego. Nie chcę żyć bez ciebie. – powiedział przejęty słowami przyjaciela
- Co z tego? Na pierwszej lepszej imprezie i tak zostawisz mnie dla jakiejś dziewczyny, która wskoczy ci do łóżka zanim zdążysz zapamiętać jej imię. – zarzucił mu
- Nie Niall.. – zbliżył się do niego – To był ostatni raz, obiecuję. – wyszeptał
Patrzyli sobie głęboko w oczy. Miliony myśli nachodziły na siebie. Zayn chciał tylko poczuć Nialla przy sobie. Przytulić go, obiecać, że wszystko będzie dobrze. Wyznać mu, że go kocha. Tak. Kochał go. Zrozumiał to dopiero dziś. Był wdzięczny Danielle za to wszystko. Nie wiedział jak wytłumaczyć nagłą zmianę orientacji, ale ważniejsze było dla niego w tym momencie szczęście Nialla. Pocałował go ponownie. Delikatnie i subtelnie. Chciał, żeby Blondyn mu uwierzył. Naprawdę nie chciał go ranić. Całowanie Nialla wydawało mu się znacznie przyjemniejsze od jakichkolwiek pocałunków z kobietą. Przyznał się przed sobą, że jest gejem. Teraz tylko czekał na słowa Blondyna.
- Zayn, ja.. Kocham cię już dłuższy czas. Już w Hiszpanii… To głupie, ale nie potrafię tego ukrywać. Nie każ mi odchodzić. Przed twoimi pocałunkami mogłem wyjechać, ale teraz prędzej umrę. – spuścił głowę
- Niall, ja dopiero dzisiaj zrozumiałem jak wiele dla mnie znaczysz. Kocham cię. Zabiłbym się gdybyś mnie zostawił. – przyznał się
W oczach Blondyna zapłonęły iskierki. Był szczęśliwy. Zayn go kochał. Nie mógł się opanować. Rzucił się Zaynowi w ramiona. Tego oboje pragnęli. Czuć swoją bliskość. Najtrudniejsze mieli za sobą. Teraz tylko musieli oznajmić to przyjaciołom. W końcu byli jak rodzina, a na rodzinę, zwłaszcza taką jak ta, można liczyć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kocham to, kocham, kocham, kocham, kocham!!!
O losie, jaka jestem szczęśliwa! Miałam cholerną wenę, więc napisałam dziś niesowicie szybko :d
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz