poniedziałek, 23 lipca 2012


Rozdział 18

            Ten dzień zapowiadał się nienajgorzej. Kim miała w planach wyskoczyć z Miguelem na obiad. Wczoraj wieczorem opowiedziała mu o swoich obawach dotyczących Caroline. Rozumiał ją. Cieszyła się, że go poznała. Potrzebowała kogoś takiego. Rocio nie była zadowolona z ich znajomości. Wiedziała, że Kim jest fajną dziewczyną i może rozkochać w sobie niejednego chłopaka. Odradzała jej spacery po nocy i wspólne wyjścia. Jednak dziewczyna nie słuchała. Kim coraz lepiej znosiła fakt, że zasypia bez głosu i zapachu Harrego. Im więcej czasu spędzała z Miguelem tym mniej bolała ją tęsknota. Około 14 poszli do pobliskiej knajpki. Siedzieli, rozmawiali i jedli. Dziewczyna uśmiechała się i żartowała, ale czasami zdarzyło jej się pomyśleć o Harrym, który siedzi smutny w swoim pokoju. Wtedy traciła dobry nastrój. Miguel polubił ją. Była inna od wszystkich Hiszpanek. Podobał mu się jej charakter. Według niego była naprawdę wspaniałą dziewczyną. Smucił do fakt, że nie potrafi żyć bez Harrego. Zawsze kiedy się śmieją, albo dobrze się bawią coś przypomina jej jego. Chciał temu zapobiec. Po obiedzie poszli na spacer, a potem wrócili do domu. Rocio postanowiła jeszcze raz porozmawiać z Kim.
- Nie chcę się wtrącać, ale Miguel nie jest odpowiednim chłopakiem dla ciebie. – zaczęła
- Ale przecież ja się z nim nie spotykam. Jestem z Harrym. – odpowiedziała
- Spędzasz z nim od wczoraj dużo czasu. Trochę za dużo jak na tak krótką znajomość. Nie uważasz? – zasugerowała
- Ja po prostu chcę go lepiej poznać. Skoro mam tu zostać trochę czasu to muszę coś robić. Nie chcę cały czas siedzieć w domu. Nic mnie z nim nie łączy i nie będzie łączyć. Kocham Harrego i nikt tego nie zmieni. – uśmiechnęła się
- Mam nadzieję, że nie postawi cię w niezręcznej sytuacji. On naprawdę dziwnie na ciebie patrzy, martwię się, że za dużo sobie wyobraża. – kontynuowała
- Oj Rocio, to naprawdę fajny chłopak. Nie musisz się martwić. – przekonywała
- Eh. Mam nadzieję, że wiesz co robisz.
Kim podeszła i przytuliła kuzynkę. Była szczęśliwa, że ją ma. Zastanowiły ją słowa „ on dziwnie na ciebie patrzy” Postanowiła obserwować go podczas ich wieczornego spaceru. Tymczasem udała się do ogrodu pomóc Janet w ogrodzie.
            Harry do południa miał próby. Dawał z siebie wszystko. Kiedy skupiał się na śpiewaniu nie miał czasu myśleć o czymś innym. Chłopcy widzieli, że naprawdę się stara. Każdy wiedział, że uśmiech podczas koncertu nie przyjdzie mu łatwo, ale znali go i czuli, że dla fanów zrobi wszystko. Hazza był wykończony. Nie miał ochoty wychodzić wieczorem, ale chciał pomóc Caroline. Kiedy wrócił do domu poszedł do łóżka. Musiał odespać nieprzespaną noc. Nastawił sobie budzik, żeby nie spóźnić się na spotkanie. Lubił być punktualny. Ułożył się wygodnie i zasnął. Obudził się o godzinie 19. Poszedł pod prysznic, przebrał się i był gotowy. Umówił się z nią na 20. Czekał w samochodzie. Kobieta wyszła z domu, wiec Harry chciał odpalać silnik.
- Zostaw tu auto, przejdźmy się. – mówiła przez otwarte drzwi
- W porządku. – wysiadł z auta i udał się w jej stronę
Caroline miała zaplanowany każdy szczegół. Postanowiła, że zdobędzie go tej nocy. Nie zamierzała się poddawać. Po półgodzinnym spacerze dotarli na miejsce. Harry pamiętał tą knajpę. Kojarzyła mu się bardzo dobrze. Lubił tu przychodzić. Kobieta zarezerwowała stolik w przyciemnionym kącie. Zawsze tam siadali. Harry miał ochotę napić się czegoś mocniejszego, więc zamówił Long Island z lodem. Caroline wolała być świadoma, żeby nie zepsuć swojego planu, więc zamówiła Malibu. Po piętnastu minutach atmosfera trochę się rozluźniła.
- Może zatańczymy? – zaproponowała, ale chłopak spojrzał na nią niepewnie – Nie daj się prosić. To tylko taniec.
- W porządku.
Udali się na parkiet. Zespół właśnie grał jakąś żywą, latynoską piosenkę. Kiedy byli parą często tu bywali, więc potrafili tańczyć to takiej muzyki. Cała sala patrzyła na nich z podziwem. Ten taniec całkowicie odprężył Harrego. Czuł, ze może tak spędzić całą noc. Po piosence usiedli do stolika zamawiając coś do jedzenia. Chłopak pierwszy raz od czasu wyjazdu Kim szczerze się uśmiechnął. Potrzebował tego. Nie mógł przecież wiecznie chodzić przybity. Zjedli, zamówili kolejnego drinka i porwali się w wir tańca. Harry nie przypuszczał, ze trunek, który zamówił jest tak mocny, ale nie przeszkadzało mu to. Bawił się dobrze i miał ochotę na więcej. Przy następnej piosence chłopak poprosił do tańca kobietę z sąsiedniego stolika, a Caroline jej męża. To był naprawdę świetny taniec. Po ogłoszeniu przerwy przez zespół wszyscy wrócili do stolików. Hazza zaczynał czuć działanie drinka, ale zamówił jeszcze jednego. Nie myślał w tym momencie o Kim. Myślał tylko o tym, że czuje się w tej chwili bardzo dobrze. Rozmawiał, śmiał się i żartował. Caroline wiedziała, że jeszcze jeden drink i zrobi wszystko co mu każe. Czekała na to z niecierpliwością. Porwała go do ostatniego tańca, a kiedy skończyli zaproponowała, żeby pojechać do niej. Zamówili taksówkę i za 10 minut byli na miejscu.
- Idź do salonu, ja przyniosę szampana. – powiedziała
Harry nie był w stanie przewidzieć dalszego ciągu wydarzeń. Usiadł na kanapie. Po chwili przyszła Caroline niosąc butelkę i kieliszki. Otworzyła trunek i nalała.
- Dzięki za ten wieczór. Potrzebowałem tego. – mówił wykończony
- Nie masz mi za co dziękować. To była dla mnie przyjemność. Zawsze możesz na mnie liczyć. – przybliżyła się do niego
Siedzieli bardzo blisko siebie. Harry potrzebował alkoholu. Pił szampana stając się coraz bardziej uległym. Caroline cieszył ten widok. Chłop był całkiem pijany.
- Jesteś piękna. – powiedział lekko się jąkając
- Dziękuję. – uśmiechnęła się – Tęsknię za nami.
W tym momencie pocałowała go namiętnie. Nie miał siły się bronić, więc całkowicie się poddał. Niestety nie skończyło się na pocałunkach. Pomogła mu zdjąć koszulę i spodnie. Zaprowadziła go do sypialni. Lekko pchnęła go na łóżko i zaczęła całować jego tors. Nieświadomy Harry pozbawił ją ubrań i odwzajemniał pocałunki. Caroline była z siebie zadowolona. Po chwili poddawali się namiętnym, wzajemnym pieszczotom. Kobieta doprowadzała go do szaleństwa. Zdawała sobie sprawę, że taka okazja szybko się nie przytrafi. To nie był dziki seks, tylko subtelne i wyrafinowane pieszczoty. Po dwudziestu minutach Harry szczytował. Caroline była dumna. Wiedziała, że jest w czymś lepsza od Kim. To dawało jej siłę. Kiedy chłopak opadł na pościel, ułożyła się obok niego i usnęła.
            Panna Flack obudziła się o 8:30. Spojrzała na chłopca śpiącego obok niej. Uśmiech cisnął jej się na usta. Nie mogła sobie odebrać tej przyjemności i zrobiła zdjęcie udostępniając je na Twittera. Umieściła pod nim opis „Niezapomniana noc z Harrym byłeś wielki.”. To był cios poniżej pasa. Za 10 minut pod wpisem było tysiące komentarzy. Była naprawdę dumna. Czekała na reakcję Kimberly. Nie mogła się doczekać. Po 15 minutach do jej domu wkroczyli chłopcy. Byli wściekli. Lou patrząc na nią pogardą zaczął szukać Harrego. Spał. Louis obudził go bardzo drastycznie. Wymierzył śpiącemu cios w twarz.
- Co się stało!? – krzyczał zaskoczony
- Przespałeś się z nią idioto! – krzyczał wściekły Louie
Hazza rozejrzał się dookoła i zdał sobie sprawę z tego, że leży nagi w jej łóżku. Spojrzał na Caroline. Stała uśmiechnięta i zadowolona z siebie.
- To nie może być prawda… - ukrył twarz w dłoniach
- To prawda Harry. Nie pamiętasz jak sam zaciągnąłeś mnie do sypialni? – kłamała
- Nie wierzę ci! – chłopak wybiegł z sypialni szukając swoich ubrań
- Możesz nie wierzyć, ale taka jest prawda. Mówiłeś jak tęsknisz za Kimberly i prosiłeś żebym ci pomogła o niej zapomnieć! – broniła się
- Zamknij się! – ucieszył ją Lou – Jesteś szmatą, rzygać mi się chce jak na ciebie patrzę. Trzymaj się od nas z daleka.
Chłopcy wyszli na zewnątrz. Harry był wściekły na siebie. Chciał coś rozwalić.
- Mam nadzieję, że Kim tego nie widziała… - mówił do siebie
- Jeżeli uważasz, że nie zauważy trendu „HarryStylesSleptWithCarolineFlackLastNight” to jesteś w błędzie. – powiedział Zayn
- Jesteś idiotą. – podsumował Lou
- Wiem. – ukrył twarz w dłoniach
Kiedy dotarli do domu przed bramą stała masa papparazzi i fanów. Wszyscy chcieli wiedzieć co chłopak ma na swoją obronę. Problem tkwił w tym, że nie miał jak się bronić. Dotarło do niego, że Caroline to wszystko uknuła, a on dał się nabrać. Jakimś cudem weszli do domu bez konfrontacji z tłumem. Harry wszedł do kuchni. Chwycił dużą, szklaną miskę i rzucił nią o podłogę. Oparł się o ścianę i zsunął się na dół. Uderzał pięściami w podłogę pełną szkła. Miał zakrwawione ręce. Po twarzy zaczęły cieknąć mu łzy. Nienawidził siebie. Wiedział, że zawiódł nie tylko Kimberly, ale także swoich przyjaciół. Był wściekły. Nie wiedział co ma robić. W tym momencie nie miał siły na nic. Pozostał mu tylko płacz…
Do 1 sierpnia pozostało 18 dni…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nareszcie napisałam :D
Piszcie mi szybko jak wam się podoba! :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz